atlas zbuntowany

Moralność kontra praworządność, czyli o najlepszej książce świata

Pewnie zadajesz sobie pytania: o jakimż to arcydziele mowa w tytule tekstu?  A przede wszystkim, jak to może być, że praworządność i moralność stoją w kontrze, skoro za pewnik przyjmujemy, że są to niemal synonimy? Może coś się autorowi pomieszało?

Prawie jak u Orwella

Zdaję sobie w pełni sprawę, że określenie „najlepsza książka świata” jest nad wyraz subiektywne. Niech więc to będzie moje zdanie, ale też wyjaśnię dlaczego tak wysoko tę pozycję uplasowałem. Pamiętasz co nieco z „Roku 1984”? Chodzi mi o  zakazaną lekturę, czyli Księgę Goldsteina, która trafiła w ręce głównego bohatera – Winstona Smitha. To co znalazł Winston w Księdze, widział wokół siebie. Czytanie zakazanej książki napawało go ogromną ekstazą, błogością. Dlaczego? Oto jak tłumaczy to Orwell:

„Winston Smith był zachwycony książką, a może raczej tym, co potwierdza jego własne przemyślenia. (…) Słowa, które czytał, mógłby napisać sam, gdyby tylko zdołał uporządkować swoje rozproszone myśli. Książkę stworzył ktoś o podobnym umyśle, ale znacznie potężniejszym, bardziej systematycznym. Winston doszedł do wniosku, że najlepszymi książkami są te, które mówią nam, co już wiemy.”

Nawiązałem do arcydzieła Orwella nieprzypadkowo: „Atlas zbuntowany” autorstwa Ayn Rand – bo o tę pozycję chodzi w tytule – stanowi jakby prequel do „Roku 1984”. W wielu fragmentach niemal idealnie pokazuje nam otaczającą nas obecnie rzeczywistość. Jednocześnie tłumacząc, jak to się dzieje, że  świat idzie w bardzo złym kierunku. Co nas może spotkać, jeśli kurs ten utrzymamy? Właśnie to, co widzimy oczami Winstona Smitha…

Elity (czytaj: miernoty) władzy

Jak na pewno pamiętasz w świecie Winstona Smitha rządzi w sposób autorytarny partia wewnętrzna. Podobne kreatury – na dodatek miernoty do kwadratu –  widzimy u steru władzy w „Atlasie Zbuntowanym”. Tyle, że Ayn Rand tworzy też postacie ludzi doskonałych, są to przedsiębiorcy Hank Rearden i Dagny Taggart, stanowiący dosłownie wzór cnót.  Jak zatem doszło do sytuacji, kiedy znacząco wyżej w drabince społecznej znajdują się miernoty (jest ich w „Atlasie” cała galeria), a nie ludzie pokroju Hanka Reardena, czy Dagny Taggart?

To proste: ci, którzy naprawdę produkują, tworzą, są … bardzo zajęci. Więc do władzy pcha się miernota. Oto rozmowa dwóch przedsiębiorców, takich przez wielkie P, na ten temat:

„Wytwarzaliśmy dobra na użytek świata, ustalanie kodeksu moralnego pozostawiając swoim wrogom. Pozwalaliśmy tym, którzy otrzymywali i rozdzielali niezasłużone dobra, czcić niekompetencję i przemoc. Akceptując karę nie za grzechy, lecz za cnoty, zdradziliśmy swój kodeks i pozwoliliśmy działać tamtemu.”

Dziś prawdziwych Reardenów już nie ma…

Mistrz kontra miernota. Znamy to doskonale choćby z oscarowego „Amadeusza” Milosa Formana. Miernota, będąca w znaczącej przewadze  zawsze jest górą. Jednocześnie nienawidząc tych, którzy tworzą, potrafią i są mistrzami w swoim fachu. Oddajmy znowu głos Ayn Rand, oto kolejny fragment „Atlasa Zbuntowanego”:

„Co jest znamieniem mierności? Niechęć do cudzych osiągnięć. Te drażliwe miernoty, siedzą i trzęsą się, żeby czyjeś dzieło nie okazało się większe od ich własnego.  Wyszczerzają na ciebie zęby ze swoich mysich dziur, myślą, że sprawia ci przyjemność fakt, iż twoja inteligencja ich przyćmiewa, podczas gdy ty oddałbyś rok życia, żeby tylko zobaczyć pośród nich iskierkę talentu. Zazdroszczą ci osiągnięć, a ich marzenie o wielkości jest wyobrażeniem świata, w którym wszyscy uznają ich wyższość.”

W „Atlasie Zbuntowanym” Hank Rearden za nic w świecie nie chce współpracować z władzą (na jej warunkach), tj. z „chłopcami z Waszyngtonu” i ich klakierami, m.in. biznesowymi miernotami, czy też sprzedajnymi naukowcami. W konsekwencji wciąż musi walczyć z tą pseudo-elitą. Wygrywa wojny – bo bije swoich wrogów na głowę w każdej dziedzinie – aby … finalnie i tak polec. O tym za chwilę.

Kogo można uznać, za „Ostatniego Mohikanina”, typu Hanka Reardena, w polskim biznesie? Moim zdaniem jest to Roman Kluska. Przypomnijmy co się wydarzyło temu wielkiemu przedsiębiorcy, cieszącemu się nieskazitelną opinią we wszystkich środowiskach, poza ówczesną władzą. Oto fragment publikacji z 2004 na ten temat:

„W lipcu 2002 roku policjanci z Centralnego Biura Śledczego wdarli się do krynickiego domu Romana Kluski oraz domów jego współpracowników. W kajdankach przywieziono ich do Krakowa, zatrzymano w policyjnym areszcie i przesłuchiwano w Prokuraturze Apelacyjnej. Zatrzymano im paszporty.”

Czyż niesłusznie Ayn Rand określa zatem „grupę trzymającą władzę” jako grabieżców? Czyż nie wygląda to teraz identycznie? Czy mamy zapomnieć o tym, że zdaniem naszych obecnych elit, powinniśmy zasuwać –  czyli uczciwie i bardzo ciężko pracować –  za miskę ryżu?

Ile jest prawa w prawie?

Dlaczego zatem Hank  Rearden, mimo tego, że wygrywa wojny i tak finalnie przegrywa? Bo prawo tworzą grabieżcy. Więc po wygranej przez Reardena wojnie wystarczy je odpowiednio zmienić, aby jego sukces zamienił się w porażkę.

Jak zatem się tworzy prawo? Oto kolejny kapitalny cytat z „Atlasa”, jest to fragment rozmowy Reardena ze sprzedajnym naukowcem. Oto wypowiedź tego drugiego:

„Wy, uczciwi ludzie, jesteście strasznie kłopotliwi. Nie ma sposobu na rządzenie niewinnymi. Jedyna władza, jaką posiada każdy rząd, to władza nad przestępcami. Kiedy zatem nie ma ich wielu, trzeba ich stworzyć. Obwołuje się przestępstwami tyle rzeczy, że przestrzeganie prawa staje się niemożliwe. Komu potrzebny jest naród praworządnych obywateli? Nikt na tym nic nie zyska. Ale wystarczy wprowadzić prawa, których nie da się ani przestrzegać, ani egzekwować, ani obiektywnie interpretować – a wtedy stwarza się naród przestępców i można się karmić ich winą.”

Czyż nie widzimy tego wokół, szczególnie w okresie od początku pandemii, gdzie przestępstwem staje się uczciwa praca? Gdzie grabieżcy zakazują ci jej wykonywać, nie zwalniając z regulowania rachunków: także danin publiczno-prawnych, czyli płatności na rzecz tychże grabieżców. No ale jeśli tych rachunków nie płacisz – znowu jesteś przestępcą, np. jeśli zalegasz z VAT-em, czy ze składkami na ZUS.

Ale przecież przestępstwem jest także zignorowanie obowiązku – bezprawnego wedle Konstytucji – chodzenia w maskach. We Francji przestępstwem jest wyjście z domu po 18-tej. W Anglii – jeśli  usiądziesz na ławce. Pod koniec ubiegłego roku dwie młode kobiety zostały w Londynie aresztowane, za to, że biegały po parku, bo … podjechały tamże autem.

Co z tą moralnością?

Bardzo dużo miejsca w „Atlasie Zbuntowanym” autorka poświęca kodeksom moralnym. Dziwisz się, że użyłem liczby mnogiej? Jak się zastanowisz, to szybko dojdziesz do wniosku, że znane ci są co najmniej dwa: ten narzucany nam przez władzę (w tym – obowiązujące prawo), oraz ten narzucony przez wyznawaną religię. Który jest według Ayn Rand właściwy? Odpowiedź jest prosta: żaden z tych dwóch. A oto i kolejny cytat z „Atlasa”:

„Przez wieki bitwa o moralność toczyła się pomiędzy tymi, którzy twierdzili, że życie należy do Boga, i tymi, którzy twierdzili, że należy do sąsiadów – pomiędzy orędownikami doktryny, że dobro polega na poświęceniu się na rzecz duchów w niebie i orędownikami doktryny, że dobro polega na poświęceniu się na rzecz miernot na ziemi. Nie pojawił się nikt, kto by powiedział, że życie należy do was i że dobro polega na przeżywaniu go.”

Jeszcze nie wiesz jaki kodeks moralny jest najważniejszy? Twój własny! Nie rozumiesz, że to ty musisz zadecydować co jest moralne, a co nie ? Jeśli wciąż nie bardzo wiesz, co mam na myśli – dam ci dobrą radę. Przemyśl poniższe zdanie, to znowu Ayn Rand:

Wykup swój umysł z lombardu autorytetów!

Bowiem to co jest, najważniejsze w pojęciu moralności – wedle Ayn Rand – to wolny wybór. Dodajmy do tego potęgę myślenia. „Nie stawiaj nic ponad werdyktem własnego umysłu” – to znowu cytat z omawianego dzieła. I jeszcze jeden, także bardzo wyrazisty:

„Przez całe stulecia filozofie spiskowali w celu zrobienia tego ze światem – zniszczenia ludzkich umysłów poprzez wmówienie im, że to właśnie widzą. Ale ty nie musisz tego akceptować. Nie musisz patrzeć oczami innych. Patrz swoimi, kieruj się własnym sądem, wiesz, że to, co istnieje, istnieje naprawdę – więc mów to głośno, jak najświętszą modlitwę, i nie pozwól sobie wmówić nic innego.”

Prawdziwa moralność, ta jedyna, którą uznaje Ayn Rand to moralność rozumu. Twojego rozumu. Oznacza to, że przyjmowanie z zewnątrz nakazów, zakazów i ocen co jest moralne, a co nie – jest zaprzeczeniem moralności. I jeszcze jeden fragment w tym temacie:

„To właśnie rozum człowieka jest narzędziem jego moralności. Proces rozumowania to proces ciągłego wyboru w odpowiedzi na pytania: prawdziwe czy fałszywe? Słuszne czy niesłuszne?”

Jeśli przeczytałeś ze zrozumieniem powyższy tekst, pewnie już wiesz jak bardzo bezrefleksyjna praworządność kłóci się z moralnością.  Tak można by podsumować opinię Ayn Rand w tej kwestii:

Człowiek do cna praworządny to istota bezmyślna!

Zaskakująca teza, nieprawdaż? Ale przemyśl to, użyj swoich szarych komórek. Wszak prawo tworzą grabieżcy, twoi najwięksi wrogowie. Chyba, że jesteś jednym z nich. Uznając więc za w pełni słuszne wszystkie nakazy, zakazy, ograniczenia jakie stawia przed tobą „system” – ostatnia rzecz, jaką można o tobie powiedzieć, to że jest jesteś osobą moralną. Wedle definicji Ayn Rand, ale ja zgadzam się w tej kwestii w stu procentach z autorką „Atlasa Zbuntowanego”.

Może zapytasz na koniec, czemu poświęciłem cały odcinek porad antywindykacyjnych omawianiu tego dzieła wraz z cytowaniem wybranych (nieprzypadkowo) fragmentów? Otóż najczęstszy zarzut jaki stosowany jest wobec działań, które doradzam klientom, jest naruszanie prawa. To nieprawda: wszystko zależy od interpretacji tegoż.

Równie często też w komentarzach, szczególnie ze strony prawników „systemowych”, znajduję zarzut o niemoralności antywindykacji. Zapytam więc tychże adwersarzy: wedle którego kodeksu oceniacie moje rady i działania? Czyż nie chodzi wam o kodeks narzucony przez grabieżców, wedle którego nawet uczciwa praca może zostać uznana za przestępstwo? Jak również bieganie po parku?

Zarzuca mi się często, iż moje rady szkodzą wierzycielom, gdzie wiadome jest, że chodzi o podmioty z sektora finansowego. A czyż nie masz zobowiązań wobec swojej najbliższej rodziny? Czy też: wobec samego siebie? Masz zamiar ignorować potrzeby dzieci, współmałżonka, żeby być w porządku wobec banków? To ty zawsze wybierasz kto jest dla ciebie najważniejszym wierzycielem: jeśli oczywiście stosujesz własny kodeks moralny, a nie ten narzucany nam przez „system”.

Nie przekonałem cię? A może wręcz jesteś zbulwersowany treścią tego tekstu i opiniami w tu wyrażonymi? Jeśli tak, to odpuść sobie lekturę dzieła Ayn Rand. A także moich publikacji.

ekspert finansowy, związany z bankowością od 1993 r. Specjalizuje się także m.in. antywindykacji oraz upadłości konsumenckiej. Członek Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców. Aktywny przedsiębiorca od ponad 25 lat.

1 Comment

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Pozew z Profi Credit i zawyżone koszty pożyczki [pożyczka w Profi Credit, wyrok 2021]

Następny wpis

Nakaz zapłaty – jak się przed nim bronić? Działania kancelarii w procesie sądowym [2021 r.]

Ostatnie z Antywindykacja