Nest Bank uchylenie wyroku i oddalenie powództwa

/////

W styczniu 2020 roku Sąd Okręgowy w Suwałkach wydał wyrok zaoczny, w którym zasądził na rzecz Nest Banku kwotę 215 708,07 zł. Sprawa trafiła do Prawników od Długu. Po trzech miesiącach było już po wszystkim. Sprawa zakończyła się uchyleniem wyroku zaocznego i oddaleniem powództwa w całości.

Wyrok zaoczny Nest Bank

9 stycznia 2020 roku SO w Suwałkach wydał wyrok zaoczny i nadał mu rygor natychmiastowej wykonalności. Sprawa trafiła do Prawników od Długu. Już 20 stycznia został złożony sprzeciw od wyroku zaocznego. W tym wypadku wiązało się to również z wniesieniem przez klienta opłaty do sprzeciwu. Klient był konsumentem więc opłata wyniosła 1000 zł.

Zniesienie rygoru natychmiastowej wykonalności

W pierwszej kolejności należało zająć się zniesieniem rygoru natychmiastowej wykonalności, który powodował, że mimo toczącego się procesu do akcji mógł wkroczyć komornik. Sąd wdał postanowienie, w którym zawiesił wykonalność wyroku zaocznego w punkcie I i II.

Nest bank uchylenie wyroku zaocznego

Teraz do pracy przystąpili specjaliści kancelarii Prawników do Długu, specjalizujący się w podważaniu wyroków sądowych w sprawach kierowych przez banki i inne instytucje sektora finansowego. Do sądu skierowany został sprzeciw. Był on na tyle skuteczny, że już 10 marca 2020 roku SO w Suwałkach uchylił wyrok zaoczny i oddalił powództwo w całości.

Dlaczego oddalono powództwo i co ma z tym wspólnego Pra Grup i Horyzont

Powództwo oddalono z powodu braku jego wymagalności. Bank w sposób nieprawidłowy wypowiedział umowę kredytu. Wisienką na torcie jest fakt, że w trakcie procesu dług został sprzedany na rzecz Horyzont Niestandoryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty.

Do cesji wierzytelności nie doszło

Dlaczego jest to tak ważne? Z doświadczenia wiem, że fundusze sekurytyzacyjne kupują ” istniejące i wymagalne zobowiązania”. A to zobowiązanie nie spełnia przynajmniej jednego z dwóch warunków. Można więc domniemywać, że nie doszło do cesji wierzytelności.

Antykryzysowy poradnik dla przedsiębiorców. Część 2. Umarła firma? Niech żyje firma!

///

Poprzednia część mojego poradnika pewnie wydała ci się ciekawa, ale niewnosząca konkretów. Pozwól więc, że się  wytłumaczę. Zawartość treści części pierwszej, czyli konieczność pracy nad własnym psyche, a potem dogłębna – i pozbawiona emocji – analiza sytuacji, to nieodzowna część skutecznego działania. Powinieneś bowiem wiedzieć nie tylko co należy robić, ale również – dlaczego. No i musisz mieć plan.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Tego jeszcze nie grali…

To co się wydarzyło w związku z koronawirusem, prawdopodobnie nigdy wcześniej nie miało miejsca w historii świata. Zamarło życie niemal na całej kuli ziemskiej. W bardzo wielu krajach, w tym prawie w całej Europie, pochowaliśmy się po domach, ponaglani panicznym strachem. Dzięki temu przeżyjemy. Ale nie można tego powiedzieć o gospodarce, ani tym bardziej – o naszych biznesach.

Odcięcie firmy od przychodów, choćby na miesiąc, ma podobny skutek jak pozbawienie mózgu dostępu do tlenu: już po paru minutach obumiera kora mózgowa i są to zmiany nieodwracalne. Podobnie będzie niemal z każdym przedsiębiorstwem średniej wielkości, które generuje co miesiąc kilkaset tysięcy złotych kosztów (czasem znacznie więcej), a pozbawi się tę firmę na jakiś czas przychodów.

Chwała bohaterom. Śmierć przedsiębiorcom.

Słuchając wypowiedzi przedstawicieli naszych władz, tak bohatersko walczących z pandemią, narzuca się wniosek, iż osoby zarządzające tymi działaniami, zupełnie nie rozumieją, na czym polega prowadzenie biznesu. Jakby nie dostrzegali, że jest to proces ciągły. Oraz, że spadek obrotów nawet o kilka procent czasem oznacza zagrożenie upadłością dla danej firmy. A co dopiero, jeśli przychody spadną niemal do zera. To trochę tak jak ze szklanką: upuść na ziemię, a jak się potłucze – popróbuj ją posklejać. Potem nalej sobie doń gorącej herbaty. Takich metod zdecydowanie nie polecam.

Rozwiązanie problemu? Proste jak drut!

Wbrew pozorom, to co zalecam przedsiębiorcom w sytuacji krytycznej, jest intuicyjnie oczywiste. Przedstawię to na przykładzie. Załóżmy, że żyjesz                   w dużej aglomeracji, gdzie wybuchł gigantyczny pożar. Pali się także Twój dom, na dodatek – intensywnym ogniem. Podobnie jak wszystkie nieruchomości w okolicy. Do straży pożarnej nie można się dodzwonić.

Co wtedy robisz? W podpowiedzi przedstawiam test wyboru. Oto trzy różne metody działania w opisanej sytuacji.

Opcja nr 1. Czekasz spokojnie, aż przyjedzie pod Twój dom straż pożarna i ugasi pożar. Bo przecież to ich zadanie. Poza tym taki przekaz dostajesz z mediów, tj. że będzie dobrze i wszyscy uzyskają należną pomoc. Dlaczego miałbyś  tym informacjom nie wierzyć?

Opcja nr 2. „Będę walczył, a nie czekał z założonymi rękami!” – podejmujesz bardzo odważną decyzję. Działasz więc we własnym zakresie, inwestując wszystkie posiadane środki w płatną pomoc przy gaszeniu pożaru, a także w zakup własnych wozów strażackich. Dzięki temu po jakimś czasie pożar udało Ci się ugasić. A więc sukces. Szkoda tylko, że trochę pyrrusowy. Z Twojego domu pozostały jedynie zgliszcza. Tobie zostały na pamiątkę wozy strażackie (niestety zakupione w leasingu) oraz niespłacony kredyt hipoteczny, udzielony na dom, ten się właśnie spalił. I niestety – pusta kasa.

Opcja nr 3. Wynosisz z domu to co się da – dopóki jest to możliwe – rozpoczynając od przedmiotów o największej wartości. Dom się spalił, ale udało ci się wcześniej wynieść niemal cały dobytek.

Nieprawdopodobnym wydaje się, że w sytuacji kryzysowej przedsiębiorcy wybierają w 90 proc. rozwiązanie numer 2. A wiesz dlaczego? Bo nie zastosowali się do zasad, którego opisałem w Części 1. Poradnika. Teraz już wiesz, jak ważne są rady zawarte w poprzednim odcinku.

Ale Ty znasz już te zasady. Więc, jeśli uznasz, że Twój biznes się nie ostanie po zakończeniu kwarantanny, wybierasz oczywiście opcję nr 3. Skoro i tak poniesiesz straty, staraj się, aby nie stracić wszystkiego. Łącznie z Twoim zdrowiem. I nie czekaj z działaniem, aż ogień się rozprzestrzeni – zacznij działać od dziś. No, może od jutra.

Przekładając przykład z pożarem na Twoją sytuację, co zatem należy uznać za optymalne działanie?

Doktor Śmierć pilnie poszukiwany!

Odpowiedź jest oczywista, choć może na początku szokować. Należy jak najszybciej „położyć” obecny biznes. Z jednoczesnym minimalizowaniem strat – bo takowe na pewno będą. I z tym trzeba się pogodzić. Póki więc można, należy więc wynieść wszystko co cenne z walącego się przedsiębiorstwa. „Bohaterska” obrona przed upadkiem, czyli właśnie opcja nr 2 z przykładu powyżej, najpierw będzie to przedłużanie agonii, potem próba reanimacji trupa. To nie może się udać.

Każdy miesiąc funkcjonowania firmy, której, jak wychodzi z analizy, nie da się uratować, to bez sensu wyrzucone pieniądze. Często potężne – w zależności od skali działalności. Na dodatek pieniądze te wkrótce mogą okazać się bardzo potrzebne: między innymi do uruchomienia nowej firmy, jak tylko stwierdzisz, że ma to już sens.

I tu pojawia się problem. Przedstawiona strategia działania może być uznana za rozwiązanie co najmniej kontrowersyjne, niektórzy bardzo poprawni politycznie prawnicy mogą je uznać jako  sprzeczne z obowiązującym prawem. Z tego doskonale sobie zdaję sprawę. Dlatego nie mogą być to działania przypadkowe, nieprzemyślane. W konsekwencji, przewiduję, że pojawi się wkrótce bardzo pożądana specjalizacja, tj. zupełnie nowa profesja na rynku usług finansowych. Będzie to ekspert od bezpiecznej i w miarę bezbolesnej eutanazji podmiotów gospodarczych. Czyli taki biznesowy „Doktor Śmierć”.

Dlaczego do takich działań potrzebny będzie super-specjalista? Dla Twojego bezpieczeństwa. Jeśli próbując ratując swój majątek, popełnisz błędy i ten kontrolowany upadek przeprowadzisz nieprofesjonalnie, może grozić ci z tego tytułu nawet odpowiedzialność karna.

Feniksie: już czas. Wstawaj z popiołów!

Jeśli uznasz, że po zakończeniu kwarantanny Twój biznes będzie miał miejsce na rynku, ale pewnie w mniejszej skali – przygotuj się do otwarcia nowej firmy już teraz. Tu doradzam „lekką konstrukcję”, to jest podmiot w formie spółki komandytowej.

Jak zatem działać, w sytuacji, kiedy będziesz mógł wrócić na rynek? Tu także zalecam rozwagę. Po zakończeniu kwarantanny, jak będzie „nowe rozdanie kart”, w tym w branżach najbardziej poszkodowanych przez obecną sytuację, będzie obowiązywać zasada: kto pierwszy, ten lepszy.

Więc, z jednej strony, staraj się jak najszybciej położyć obecny biznes (jeśli taka konieczność będzie wynikiem przeprowadzonej analizy), ale z drugiej strony: musisz być w blokach startowych, jak tylko świat zewnętrzny choć trochę wróci do normy.

Pamiętaj jednak o jednym: wracasz do gdy, jedynie w sytuacji, gdy uznasz, że ma to sens. Być może będzie trzeba poczekać wiele miesięcy po zakończeniu kwarantanny. Nie ryzykuj dodatkowych strat, reaktywując swój biznes zbyt szybko.

FAQ: pewnie o to chciałbyś zapytać

Nie każdy biznes ucierpi tak, że będzie konieczność zastosowania opisanej strategii. Pewnie zapytasz także o inne, systemowe rozwiązania. Postaram się odgadnąć Twoje pytania, jednocześnie na nie odpowiadając.

1. Będzie przecież „tarcza antykryzysowa”. Jaka jest szansa, że planowana przez rząd specustawa, tj. pakiet rozwiązań dla przedsiębiorców, przyniesie spodziewaną pomoc?

Same dobre chęci nie wystarczą. Jakaś tam tarcza będzie. Ale oferowane przez rząd rozwiązania mogą okazać się skuteczne, jedynie dla tych najmniej poszkodowanych. Po części jakby przeżywamy deja vu. Dokładnie lat temu pięć, obietnice daleko idącej pomocy frankowiczom deklarował  – z podobnym zaangażowaniem –  Andrzej Duda; wówczas kandydat na prezydenta. Obecnie, niemal identyczny przekaz pada z ust PAD-a odnośnie konieczności wprowadzenia działań systemowych, które uratują przed klęską polskich przedsiębiorców. Widzę jednak bardzo poważną różnice w obu sytuacjach. W skali trudności od 1 do 100, rozwiązanie problemu frankowiczów oceniam gdzieś na poziom 15. Jeśli jednak mowa o „tarczy antykryzysowej”, która ma chronić setki tysięcy małych i średnich firm – tu bez wątpienia mamy do czynienia z poziomem 100. Mission impossible. Nie zazdroszczę osobom, którym zlecono taką „tarczę” skonstruować.

2. Czy warto wziąć pod uwagę skorzystanie z dobrodziejstwa ustawy Prawo restrukturyzacyjne, która zakłada m.in. możliwość uratowania przedsiębiorstwa z pomocą sądu upadłościowego?

Ustawa Prawo restrukturyzacyjne, która weszła w życie z początkiem 2016 roku, kompletnie nie jest dostosowana do firm małych i średnich, a tym bardziej do mikroprzedsiębiorstw. Na działaniach tych może być tylko jeden wygrany: doradca restrukturyzacyjny, który – bez względu na skuteczność swojej pracy – otrzyma solidną zapłatę. Z twoich środków.

Na dodatek trzeba brać pod uwagę, wielce prawdopodobny paraliż sądów, jaki zastaniemy już po zakończeniu kwarantanny. Postępowania takie będą ciągnąć się latami, a ty będziesz miał związane ręce – bo jako przedsiębiorca w upadłości, masz mocno ograniczone możliwości działania. Koniec takiej próby jest wielce przewidywalny: postępowanie zostanie umorzone z powodu ubóstwa masy. Tłumacząc na język potoczny: skończą ci się pieniądze na finansowanie tego żałosnego przedstawienia.

3. A może złożyć wniosek o upadłość konsumencka? Szczególnie, że od 24 marca br. może „upaść” każdy, także były przedsiębiorca.

Czy zapoznałeś się ze szczegółami nowej procedury dotyczącej upadłości konsumenckiej? Nie? Szkoda, bo wtedy nie zadawałbyś takich pytań. To tak w skrócie: generalnie upadłość konsumencka ma sens przede wszystkim wtedy, kiedy dana osoba nie posiada żadnego majątku. Wtedy bowiem możesz pozbyć się długów, nie tracąc nic. Rzadko w tej sytuacji będzie przedsiębiorca, którego biznes do końca lutego br. hulał jak się patrzy. Jednak jest coś znacznie gorszego w procedurze „upadania po nowemu”: efekty postępowania upadłościowego są kompletnie nieprzewidywalne. Czyli wchodząc w ten proces nie będziesz wiedział jak się dla ciebie to skończy, ani nawet – kiedy. Możesz zostać niewolnikiem postępowania nawet przez 13 lat. Czy dalej myślisz o tym rozwiązaniu?

Tyle miałem ci do powiedzenia. Z pewnością nie ze wszystkim ze mną się zgodzisz, może w twoim wypadku nie będzie tak źle. Wybacz, to nie są rady uniwersalne, dla każdego. W szczególności, że nawet nie wiem czym się zajmujesz. I być może twój biznes spokojnie się wybroni, czego Ci szczerze życzę.

Ale namawiam cię choćby do jednego. Zapoznaj się raz jeszcze z poprzednim odcinkiem niniejszego poradnika. Być może zrozumiałeś, jak ważna była ta część porad. Kiedy bowiem człowiek działa w skrajnie kryzysowej sytuacji, kompletnie bez planu, ale za to z „gorącą głową”, kierowany strachem i negatywnymi emocjami, zazwyczaj postępuje zupełnie nieracjonalnie. Na przykład zabezpiecza się przed skutkami wirusa, robiąc zapasy papieru toaletowego na najbliższe 20 lat.

Artykuł ukazał się z Tygodniku Wprost. Publikujemy go za zgodą autora Pana Krysztofa Oppenheima

Krajobraz po koronawirusie – Antykryzysowy poradnik dla przedsiębiorców (cz.1)

//

Jak słychać ze świata: ponoć wszyscy nas chwalą. Rozpowszechnieniu się pandemii powiedzieliśmy stanowcze NIE. Wybraliśmy bowiem wariant „na ostro”, czyli pozamykać co się da i to w bardzo krótkim odstępie czasu od wykrycia pierwszego przypadku zarażenia koronowirusem.

Nie opiniuję działań podjętych przez nasz rząd, bowiem nie mam w tej dziedzinie kompetencji. Jednakowoż, jako przedsiębiorca z ponad 25-letnim doświadczeniem w prowadzeniu własnego biznesu, nie mogę nie widzieć skutków takiej formy ratowania zdrowia Polaków. Tym bardziej, że specjalizuję się w działaniach antykryzysowych, tj. kiedy dana osoba lub firma traci kompletnie płynność finansową. Powód wpadnięcia w niedostatek w tym wypadku jest mniej istotny.

Jeśli jesteś przedsiębiorcą i śmierć zajrzała Ci w oczy, pozwól sobie pomóc. Przedstawię Ci jak do problemu podejść, aby nie przegrać swojego życia,  co może być skutkiem ubocznym pandemii wirusa, lub też efektem działań podjętych przez nasz rząd.

Na początek, trzeba popracować nad swoją głową. Mocno.

Krok pierwszy: Wystudź emocje i nade wszystko nie panikuj!

Widzę, że już masz dosyć takich mądrych rad. Nie masz racji. Jedną z najważniejszych zasad, jakich nauczył mnie biznes, przedstawiam poniżej:

„Wszystko co robisz pod wpływem emocji, robisz źle

To co Ci się przydarzyło jest nazywane w biznesie jako „czarny łabędź”. To od tytułu bestselerowej książki Nassima Taleba. Co pewien czas ma miejsce zdarzenie, niemożliwe do przewidzenia, które może doprowadzić do ruiny prowadzoną przez Ciebie firmę. Zgodnie z teorią Taleba, z którą w  pełni się zgadzam, nie można prognozować przyszłości, tylko na podstawie zdarzeń z przeszłości. Bo może przyjść nieoczekiwanie właśnie „czarny łabędź” i to Cię właśnie spotkało.

Po prostu musisz tę sytuację zaakceptować. A nie rozpaczać nad losem Twojej firmy, który – jeśli na przykład robisz w turystyce – jest obecnie łatwy do przewidzenia. W takim przypadku obaj wiemy, że nie będzie dobrze, więc znieś ten oczywisty fakt po męsku.

Krok drugi: Zaprzestań identyfikowania się ze swoim biznesem. Myśl o sobie.

Pogrzeb Twojej firmy nie oznacza końca Twojego życia. Ale to musisz sam wypracować w swojej głowie. Wspaniale nastrój chwili opisuje piosenka, którą na pewno znasz:

„Choć majątek prysł, on nie stoczył się
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy…”

Jeśli więc skutecznie przeszedłeś przez dwa pierwsze kroki, najwyższy czas na konstrukcję. Najpierw dokonaj pełnej, uczciwej analizy sytuacji, odpowiadając sobie na pytania: Co nas czeka po zakończeniu kwarantanny? I kiedy faktycznie to nastąpi?

Krok trzeci: przeprowadź gruntowną analizę sytuacji. Ale nie oszukuj sam siebie!

Zwróć uwagę na ostatnie zdanie powyżej.  Podczas analizy może będziesz próbował się pocieszać, że jak tylko zostanie odwołana kwarantanna, to wszystko wróci do normy, tj. do stanu poprzedniego. Nie wróci.  Błędna analiza sytuacji, zbyt optymistyczna, doprowadzi Cię do fałszywych wniosków. Więc teraz może będzie Ci lżej, ale potem – jeśli nie ziści się Twoja wersja – nie będziesz przygotowany na zderzenie z rzeczywistością. Przez to zaliczysz drugi, być może jeszcze bardziej potężny cios.

Ja taką analizę, na użytek własnych biznesów, przeprowadziłem w dniach 14-15 marca. Poniżej moje przemyślenia. Być może ze mną się nie zgodzisz w niektórych kwestiach, być może potem okaże się, że to Ty miałeś rację. Nie ma to znaczenia – każdy z nas robi plan na własny użytek.

Oto jakie ja sobie zadałem pytania, kiedy dowiedziałem się, że wkrótce prawie wszystko będzie pozamykane.

Pytanie nr 1. Kiedy zaczniemy znowu żyć normalnie? Czyli kiedy zostanie odwołana kwarantanna?

Oczywiście nikt takiej wiedzy dziś nie ma. Ja założyłem, że statystycznie będzie to dwa miesiące. Może trzy. I wtedy będzie można wyjść z domu, zawieźć dzieci do szkoły, pójść do kina, czy na biznesowy lunch, a przede wszystkim na siłownię (bo tego mnie najbardziej brakuje).

To założenie może się wydawać niektórym optymistyczne. Pewnie duża część Polaków sądzi, że w tak krótkim czasie niebezpieczeństwo nie minie. Może tak być.

Jednak, jeśli uznamy, że powinniśmy siedzieć w domu do skutku i może to trwać np. do końca roku, odpowiem: to już właściwie możemy wcale nie wychodzić. Powariujemy. Wszystko zniszczymy, całą naszą cywilizację. Z dwojga złego wolę złapać wirusa, niż skończyć jako wariat, szukający czegoś do jedzenia na śmietnikach. Zdrowie fizyczne jest bardzo ważne, ale nie zapominajmy też o stanie naszej psychiki.

Dlatego też, założyłem w miarę optymistyczną wersję, iż kwarantanna potrwa nie dłużej niż 2-3 miesiące.

Zdaję sobie też doskonale sprawę, iż nawet ta „optymistyczna wersja” spowoduje potężne straty u 90 proc. firm, z których około 20-30 proc. musi zbankrutować. Może zdarzyć się, niestety, także w Twoim biznesie. Dlatego przypominam raz jeszcze: w tak krytycznej sytuacji, nie identyfikuj się ze swoją firmą! Bo inaczej razem pójdziecie na dno.

Czas na kolejne pytanie.

Pytanie nr 2. Czy szykowana przez rząd tarcza antykryzysowa uratuje sytuację?

Sprawa oczywista: nie ma takiej możliwości. Naszej gospodarki nie pociągnie w górę znaczący wzrost produkcji i sprzedaży papieru toaletowego. Wszak przez wiele, wiele lat polska ekonomia funkcjonowała dzięki takim ludziom jak my, czyli głównie z efektów pracy przedsiębiorców z grupy małych i średnich firm. To my tworzymy stanowiska pracy, my wnosimy do budżetu kwoty danin, w tym różnego rodzaju podatki, składki na ZUS. Jeśli więc, przyjmiemy założenie, że uda uratować się przedsiębiorców  poprzez odwrócenie sytuacji (czyli prowadzący swój biznes idą do budżetowej kasy, żeby wyjąć coś dla siebie, a nie wpłacać tamże), jest to rozumowanie nader naiwne.

Moim zdaniem, z którym oczywiście nie musisz się godzić, pomoc takowa   będzie, ale z pewnością będzie to przysłowiowa kropla w morzu potrzeb. Wiele branż zostanie zmieciona z powierzchni ziemi (np. turystyka, po części transport) i sporo czasu upłynie, zanim się uda tę lukę odtworzyć.

Jaki z tego wniosek? Licz na siebie, a nie na systemową pomoc. Pięć lat temu, jak pewnie pamiętasz, obiecano ją frankowiczom, na przeszkodzie jednak stanęły szacowane koszty takiej pomocy. W tym przypadku, potrzebne środki na ratowanie przedsiębiorców są niemal niemożliwe do oszacowania.

Pytanie nr 3. Co zmieni się po zakończeniu kwarantanny? Jak to wpłynie na Twój biznes?

Wyobraź sobie np., że otrzymujemy informację, iż wszystko się otwiera od początku maja b.r. Czy nagle Polacy rzucą się do sklepów, restauracji i zaczną jeździć na wycieczki po świecie? Oczywiście – nie. Przez dość długi czas koronawirus pozostanie w naszych głowach. Nabierzemy nawyków ostrożności (często przesadnej), strach przed chorobą nie minie. Będziemy więc zupełnie innym rynkiem konsumentów, niż jeszcze w lutym b.r.

Zmieni się drastycznie rynek pracy. Część branż padnie, w większości spadnie zatrudnienie. Powstanie znaczące bezrobocie. W konsekwencji sprzedaż detaliczna (poza wydatkami koniecznymi na jedzenie i artykuły higieniczne) ogromnie zmaleje. I taka sytuacja utrzyma się na rynku, bardzo, bardzo długo.

W tym miejscu już potrzebna jest osobna analiza Twojej branży i firmy. Masz 100 pracowników? Jak oceniasz zapotrzebowanie na siłę roboczą po zakończeniu kwarantanny? Jaki będzie potencjalny zbyt na Twoje usługi, czy towary?

Na koniec będziesz musiał sobie odpowiedzieć – szczerze –  na najważniejsze pytanie:

Pytanie nr 4. Czy po zakończeniu kwarantanny Twój biznes będzie miał sens?

W wielu przypadkach, wyjdzie z tej analizy, że nie będzie miał sensu. Pewnie myślisz sobie, skoro tak – to po co mi ta wiedza? Po co mi takie „mądre” porady? Wsiadam do autobusu „koniec wyścigu” i  zamykam temat.

I tu właśnie jesteś w największym błędzie. Jednym z bardzo ważnych ostrzeżeń w życiu i biznesie jest:

„Nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być gorzej”

Oznacza to, że jeśli pogodzisz się ze swym losem przegranego, to nikt co nie pomoże. Każdy miesiąc, rok, będzie pogarszał Twoją sytuację, jeśli poddasz się po tym ciosie. Najgorszym działaniem wtedy jest brak działania. 

Dla mnie rasowy przedsiębiorca to taka rosyjska wańka – wstańka. Ile razy ją przewrócisz, zawsze się podnosi. Czasem z odłamaną częścią, czasem poobijana – ale zawsze wstaje. I dalej się uśmiecha.

Jeśli więc i Ty uważasz, że nie wszystko przepadło i chcesz się podnieść, jak opisana wańka – wstańka, zapoznaj się z drugą częścią mojego poradnika, który ukaże się już za tydzień. Znajdziesz w nim przede wszystkim rady, jakie działania polecam w takiej sytuacji oraz jakich błędów trzeba się wystrzegać.

Na koniec krótkie podsumowanie. Moje rady to nie teoria. To praktyka. To doświadczenie z ponad 25 lat prowadzonych przeze mnie biznesów (w kilku branżach), kiedy z okresu super koniunktury, wielkich żniw i dolce vita, napotykałem po jakimś czasie na swojej drodze czarnego łabędzia. I trzeba było zacząć od nowa. Co najmniej 5 razy notowałem ciężki upadek, ale zawsze udało mi się potem podnieść. Bo zawsze starałem się być taką wańką-wstańką.  A od kilku lat pomoc osobom nadmiernie zadłużonym, które straciły życia sens – stanowi w mojej działalności tzw. core biznes.

Jeśli choć trochę Cię przekonałem, że wiem co mówię, zapoznaj się z drugą częścią mojego poradnika.

Artykuł ukazał się z Tygodniku Wprost w dniu 23.03.2020. Publikujemy go za zgodą autora Pana Krysztofa Oppenheima

„Tarcza antykredytowa” cz.I – jak nie płacić kredytów walutowych?

////

Koronawirus jest wśród nas, co gorsza zagnieździł się w naszych głowach, głowach naszych klientów, kontrahentów i polityków. Nie ma chyba dziś osoby, która twierdziłaby, że obecna sytuacja nie wpłynie na jego firmę czy życie. Co dalej, jak żyć i jak spłacać swoje zobowiązania podczas Koronakryzysu?

Zamiast pytać jak spłacać, należy sobie właściwie zadać pytanie czy spłacać? Wszystko zależy od naszej obecnej sytuacji. Co więcej należy zakładać, że będzie ona się pogarszać i daltego już dziś przygotować się na najgorszy wariant. Poniżej znajdziesz  klika rad, przydatnych, jeżeli wpadłeś w problemy finansowe i masz kredyt w walucie obcej.

Kredyty walutowe – jeżeli jesteś (nie) szczęśliwym posiadaczem kredytu indeksowanego lub denominowanego w obcej walucie w pierwszej kolejności :

  1. Złóż wniosek o wakacje kredytowe –  To jak banki podchodzą do wakacji kredytowanych możesz znaleźć na stronie, Rzecznika Finansowego (https://rf.gov.pl/pdf/Zestawienie_Wakacje_kredytowe.pdf – tabela ma być aktualizowana na bieżąco)
  2. Złóż reklamację – poproś bank, aby ustosunkował się do faktu, że w Twojej umowie znajdują się klauzule abuzywne, do nieważności Twojej umowy lub do faktu, że Twoja umowa może być umową złotówkową. Poproś o ponowne rozliczenie dotychczasowych wpłat i zaksięgowanie nadpłat na spłatę następnych kolejnych rat. To ważne nie na spłate kapitału, tylko na spłatę kolejnych rat. Poinformuj bank, że zawieszasz spłatę rat do czasu ponownego przeliczenia kredytu.
  3. Rzecznik Finansowy – po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi z banku na złożoną reklamację możesz sprawę przedstawić Rzecznikowi Finansowemu. Nie spodziewaj się szybkiej odpowiedzi i pozytywnego efektu, robisz to z innego powodu. Składając pismo do RzF przygotujesz sobie grunt pod przyszły proces sądowy. Opinie RzF będzie stanowiła istotną pomoc dla sądu do rozpoznania sprawy i wsparcie Twojego stanowiska
  4. Nie unikaj kontaktu – po zaprzestaniu spłaty odpowiadaj na każde pismo banku podtrzymując swoje pierwotne stanowisko z reklamacji
  5. Dwie drogi – w sprawach kredytów „walutowych” masz dwie drogi na walkę sądową:
    Obrona – Czekasz na pozew lub nakaz zapłaty i składasz odpowiedź na pozew lub sprzeciw. Opcja tańsza. W tym wypadku nie wnosisz opłaty od pozwu. Jeżeli bronisz się sam nie ma tu kosztów kancelarii. Jeśli jednak zdecydujesz się na obsługę kancelarii, przeważnie jej wynagrodzenie będzie dużo mniejsze niż w przypadku konstruowania pozwu. Bronić się w sądzie jest zawsze łatwiej niż atakować. Czy są mankamenty tego rozwiązania? Tak, jak każdego. Przede wszystkich zostawiasz piłkę po stronie banku. Nie zależy od Ciebie kiedy i w jakiej sytuacji pozwiesz bank, tylko czekasz biernie na pozew. Drugim mankamentem,  jest aspekt psychologiczny, wynikający z działań windykacyjnych z bankiem.
    Atak – pozywając bank zostawiasz karty w swoich rękach. To ty jesteś rozgrywającym. Dodatkowo możesz wnosić w sądzie o zawieszenie spłaty kredytu. Sąd może  wyrazić zgodę na zwieszenie, w przypadku banków zagrożonych do których należ m.in.: GetinNB Deutsche Bank, Raiffeinsen, BHP. Mankamentem tego rozwiązania mogą być niewątpliwie koszty kancelarii prowadzącej sprawę, które w zależności od sytuacji i regionu Polski mogą wahać się od 4000-20 000 zł. Dodatkowo do sądu trzeba nieść opłatę od pozwu. Dla konsumentów jest to maksymalnie 1000 zł, dla przedsiębiorców jest to już 5% wartości przedmiotu sporu.

Na koniec kilka faktów o kredytach walutowych o których możesz nie mieć pojęcia.

  • W sytuacji kredytu walutowego masz 75%-80% szans na wygraną w sądzie (statystyki SBB z końca 2019 roku)
  • Proces sądowy w sprawie kredytu walutowego może trwać od 2-4 lat w zależności od sądu. Tyle czasu możesz zyskać na ustabilizowanie sytuacji finansowej.
  • Niektóre banki są w grupie zagrożonej i jeżeli  już nadpłaciłeś kredyt, może okazać się, że nie otrzymasz zwrotu nadpłaconych kwot.
  • W przypadku wygrania procesu i unieważnienia umowy masz roszczenie do banku o zwrot wpłaconych kwot w walucie w jakiej spłacałeś kredyt
  • Jeżeli jesteś przedsiębiorcą również masz duże szanse na wygraną w sądzie. To, że niektóre kancelarie nie biorą takich spraw najczęściej jest spowodowane tym, że mając dużo spraw wybierają łatwiejsze konsumenckie spory. W przypadku przedsiębiorców szanse na wygranie procesu średnio spadają o 10-25% w zależności do umowy i banku.
  • Jeżeli brałeś kredyt na budowę domu i mieszkasz tam,  jednocześnie prowadząc pod tym adresem firmę to dalej będziesz traktowany jak konsument.
  • Pamiętaj, że możesz darować lub sprzedać nieruchomość, która jest obciążana hipoteką

Ten artykuł jest pierwszym z cyklu kilku artykułów, w których będę poruszał temat pozostałych zobowiązań:

  • Kredytów obrotowych
  • Chwilówek i pożyczek
  • Kredytów gotówkowych
  • Kredytów hipotecznych

Jeżeli będziecie chcieli, abym poruszył jeszcze jakiś temat proszę o informację w komentarzach poniżej

Pożyczka na pożyczkę – czy to dozwolone? Jakie są obostrzenia?

/

Firmy oferujące pożyczki na polskim rynku tworzyły coraz to nowsze sposoby na zwiększenie kosztów ponoszonych przez klienta, a tym samym zmaksymalizowanie zysku po swojej stronie. Sposób ten można określić krótkim mianem: “pożyczka na pożyczkę”. Taka praktyka nie mogła być dłużej kontynuowana na rynku usług finansowych, toteż nowelizacją z dnia 11 marca 2016 r. ustawy o kredycie konsumenckim ukrócone zostały niektóre moralnie wątpliwe działania pożyczkodawców.

Pożyczki refinansujące

Jednym z takich działań było udzielanie przez tego samego pożyczkodawcę pożyczki na spłatę uprzednio zaciągniętego u niego zobowiązania. Wspomniana nowelizacja z dnia 11 marca 2016 r. wprowadziła do ustawy o kredycie konsumenckim art. 36c. Jego istotą jest to, że pożyczkodawca udzielający nam pożyczki na spłatę zobowiązania zaciągniętego u niego w ciągu ostatnich 120 dni może żądać tylko takich kosztów pozaodsetkowych, które są sumą pozaodsetkowych kosztów wszystkich pożyczek zaciągniętych w tym okresie, a całkowitą kwotę pożyczki stanowi kwota pierwszej udzielonej pożyczki.

Co to oznacza? Wyobraźmy sobie, że wzięliśmy pożyczkę. Następnie popadamy w zwłokę z jej spłatą, więc pożyczkodawca oferuje nam wzięcie kolejnej pożyczki, której kapitał zostanie w całości przekazany na spłatę wcześniejszego zobowiązania. Brzmi pięknie? Niestety, rzeczywistość jest inna. Wraz z podpisaniem nowej umowy pożyczki refinansującej, pożyczkodawca obarcza nas opłatami z tym związanymi. Są to wszelkiego rodzaju opłaty przygotowawcze, administracyjne, które w istocie stanowią nielegalną prowizję firmy pożyczkowej. Co prawda nasze wcześniejsze zobowiązanie zostaje spłacone, ale pojawia się nowe, do tego obarczone kolejnymi bezpodstawnymi kosztami. Tak naprawdę, uiszczając wszelkie opłaty związane z wzięciem pożyczki refinansującej, płacimy rażąco wygórowaną opłatę za przedłużenie terminu spłaty. Co więcej, jak to bywa z chwilówkami – są one udzielane na bardzo krótki okres. Oznacza to, że kolejna próba spłaty w tym samym okresie wydaje się być niemożliwa. I tak pętla zadłużenia coraz bardziej zaciska nam się na szyi. Koszty zaś, zamiast maleć – rosną.

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Szukasz pomocy w sprawach prawno-finansowych
Masz sprawę z firmą chwilówkową lub pożyczkową
Zapoznaj się z naszą ofertą

Kliknij by zobaczyć ofertę!   

 Pożyczka na pożyczkę a reakcja ustawodawcy

Z powodu rozpowszechnienia takich praktyk, ustawodawca podjął decyzję o uregulowaniu pożyczek refinansujących wprost w przepisach. Tak naprawdę istotą, a zarazem efektem tego działania jest ustalenie pożyczkodawcom górnego limitu kosztów pozaodsetkowych, jakie mogą na konsumenta narzucić. Konsekwencją tego jest to, że jeśli pożyczkodawca udzielając nam pożyczki nałożył na nas maksymalne koszty pozaodsetkowe, udzielając kolejnej pożyczki w okresie 120 dni nie ma prawa nakładać na nas kolejnych opłat. Naszym obowiązkiem wówczas jest spłata tylko i wyłącznie kapitału wraz z odsetkami. Przypomnę tylko, że do kosztów pozaodsetkowych zaliczamy wszelkie opłaty, prowizje, czy ubezpieczenia. Tak naprawdę do kosztów pozaodsetkowych zaliczyć trzeba wszystko, co nie jest kapitałem przekazanym nam do dyspozycji, ani nie jest odsetkami. Nie dajmy się więc zwieść kwiecistym argumentom pożyczkodawcy, że opłata z tytułu ubezpieczenia, którą nas obciąża, zaliczyć trzeba do kapitału. Pożyczkę stanowi tylko kwota, która została oddana nam do dyspozycji, na własność.

Co warto zaznaczyć, unormowanie z przepisu art. 36c ustawy o kredycie konsumenckim nie dotyczy wyłącznie pożyczek refinansujących. Obostrzenie odnosi się do wszelkich pożyczek, jakich udzieli nam pożyczkodawca, a więc także tych niezwiązanych z pierwotnym zobowiązaniem. Warto także pamiętać, że regulacja ta obejmuje wyłącznie pożyczki związane z wypłatą pożyczkobiorcy środków pieniężnych. Nie dotyczy więc zakupu sprzętu na raty, czy leasingu.

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym

///

Postępowanie nakazowe może toczyć się  przed sądami rejonowymi, bądź okręgowymi, w zależności od wartości przedmiotu sporu. Rozpoznanie sprawy przez sąd odbywa się na posiedzeniu niejawnym. Oznacza to, że dłużnik nie jest o takim posiedzeniu zawiadamiany. O tym, że przeciwko niemu toczyła się sprawa, bądź co więcej zapadło jakieś orzeczenie, dowie się dopiero po jego wydaniu. Jeśli sąd uzna, że okoliczności przytaczane dla udowodnienia dochodzonych przez wierzyciela roszczeń nie budzą wątpliwości i uzasadniają zasądzenie na jego rzecz kwoty określonej w pozwie – zostanie wydany nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym. Treść nakazu ogranicza się w zasadzie do wskazania, że pozwany ma w ciągu dwóch tygodni od dnia doręczenia nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym zaspokoić roszczenie w całości wraz z kosztami procesu albo wnieść w tym terminie zarzuty. W przeciwieństwie do nakazu wydanego w postępowaniu upominawczym, od nakazu w postępowaniu nakazowym jako środek odwołania zamiast sprzeciwu, przysługują zarzuty.

Kiedy sąd wyda nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym ?

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym to orzeczenie, które sąd wydaje głównie w wypadku, gdy powód dochodzi zapłaty, czyli roszczenia pieniężnego. Ponadto, by sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym wierzyciel musi udowodnić okoliczności uzasadniające jego żądanie. Dowodem wykazującym takie okoliczności mogą być między innymi:

  • dokumenty urzędowe,
  • zaakceptowany przez dłużnika rachunek,
  • wezwanie dłużnika do zapłaty i pisemne oświadczeniem dłużnika o uznaniu długu,
  • weksel, dobrze  wypełniony i  nie budzący wątpliwości
  • a w przypadku roszczeń dochodzonych przez banki także wyciąg z ksiąg bankowych, czy dowód doręczenia dłużnikowi pisemnego wezwania do zapłaty.

Wydano przeciwko mnie nakaz zapłaty – co dalej?

Po wydaniu nakazu zapłaty doręcza się go pozwanemu. Od dnia doręczenia przesyłki bieg rozpocznie 14 dniowy termin do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Istotną kwestią jest określenie początku tego biegu. W razie upływu wskazanego dwutygodniowego terminu, co do zasady dłużnik bezpowrotnie utraci możliwość sprzeciwienia się twierdzeniom powoda. Bez znaczenia będzie fakt, że były one oczywiście niezasadne, czy też powód nie był uprawniony  do ich dochodzenia.

Co jeśli w ciągu 14 dni od doręczenia nakazu zapłaty dłużnik nie podejmie obrony i nie wniesie do sądu zarzutów? Nakaz uprawomocni się. Wówczas obowiązek zapłaty będzie już mógł być egzekwowany na drodze postępowania egzekucyjnego, czyli mówiąc ściślej w sprawie zacznie działać komornik.

Przykład:

Wierzyciel wypełnił weksel in blanco, mający zabezpieczać spłatę pożyczki zaciągniętej przez dłużnika. Kwota wpisana na wekslu nie jest zgoda z deklaracją wekslową, czyli wierzyciel zawyżył kwotę, jaką winien był spłacić mu dłużnik. Sąd dał wiarę dokumentom załączonym do pozwu i wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym. Zgodnie z tym orzeczeniem dłużnik ma zapłacić wierzycielowi kwotę z weksla, a dodatkowo pokryć koszty procesu. Dłużnik nie zgadza się z takim orzeczeniem i chce wnieść zarzuty od nakazu zapłaty. W zależności jak kształtowały się kwestie doręczenia nakazu zapłaty dłużnikowi, termin 14 dniowy do wniesienia zarzutów rozpocznie się inaczej, i tak:

– jeśli dnia 10 sierpnia 2018 r. dłużnik odebrał od listonosza przesyłkę z nakazem, termin rozpocznie swój bieg tego dnia, a tym samym 23 sierpnia 2018 r. będzie ostatnim dniem, w którym dłużnik będzie mógł skutecznie wnieść zarzuty od takiego nakazu;

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Sporządzamy Sprzeciw od nakazu zapłaty, prowadzimy sprawy przeciwko
FIZ-om, Bankom i firmom pożyczkowym
Zgłoś się a przeanalizujemy Twoją sprawę bezpłatnie!

Kliknij by otrzymać pomoc!   

– jeśli dnia 10 sierpnia 2018 r. listonosz nie zastanie adresata korespondencji sądowej, pozostawi awizo z informacją, że oczekuje ono na odbiór na poczcie. Następnie w razie niepodjęcia przesyłki w ciągu 7 dni przesyłka zostanie po raz kolejny awizowana, i po upływie kolejnych 7 dni zostanie ona uznana za doręczoną prawidłowo – mimo, że w rzeczywistości dłużnik wcale jej nie odebrał. W tym wypadku dnia 25 sierpnia 2018 r. rozpocznie swój bieg dwutygodniowy termin na wniesienie zarzutów. Wobec tego dzień 07 września 2018 r. będzie ostatnim dniem do wniesienia zarzutów.

Fikcja doręczenia

Taka sytuacja to  fikcji doręczenia. Sprowadza się to do tego, że w razie podwójnego awizowania, korespondencję sądową uznaje się za doręczoną prawidłowo z upływem 14 dni od pierwszego awizowania. Nie ma tu znaczenia fakt, że dłużnik tak naprawdę nie zapoznał się z danym pismem. Terminy bez względu na tą okoliczność rozpoczynają swój bieg.

Tak więc nawet w wypadku niepodjęcia przesyłki sądowej, bieg dwutygodniowego terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty rozpocznie się.

Po upływie tego terminu nakaz się uprawomocni,

a dłużnik bez względu na zasady słuszności będzie musiał zapłacić …

Jeśli nadal zastanawiasz się, czy odbierać korespondencję sądową wejdź tutaj i dowiedz się więcej.

Co w sytuacji, gdy nakaz zapłaty skierowany był na niewłaściwy adres?

Jeśli nakaz zapłaty nadano  na niewłaściwy adres, wskutek podania przez wierzyciela nieprawidłowego adresu zamieszkania dłużnika, mimo upływu dwutygodniowego terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty, dłużnik ma możliwość podjęcia obrony. Musi jednak wykazać, że w czasie wysyłki tej korespondencji nie zamieszkiwał on pod adresem, na który była kierowana. Pomocnym dla wykazania takiego stanu rzeczy mogą okazać się na przykład zaświadczenia z urzędu miasta o zameldowaniu, bądź wymeldowaniu spod danego adresu, czy na przykład umowa o pracę mająca potwierdzić dłuższy pobyt dłużnika za granicą. W takim wypadku, jeśli Sąd uzna za uprawdopodobnione okoliczności podnoszone przez dłużnika, doręczy mu pozew wraz z nakazem i dopiero od daty tego doręczenia bieg rozpocznie 14-dniowy termin do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty.

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym z weksla – wejdź tutaj i sprawdź
jak możesz się przed nim bronić.

Wniosę zarzuty od nakazu zapłaty – i co dalej?

Po  prawidłowym wniesieniu zarzutów wniesione przewodniczący wyznacza rozprawę, a następnie zostanie wydany wyrok, w którym nakaz zapłaty zostanie:

całości utrzymany w mocy, w razie wykazania przez wierzyciela zasadności roszczeń dochodzonych w pozwie;

– w części utrzymany w mocy, na przykład w razie wykazania przez dłużnika, że kwota dochodzona pozwem była zawyżona;

– uchylony, a pozew zostanie odrzucony. Na przykład w wypadku, gdy dłużnik wykazałby, że w tej sprawie zapadło już prawomocne orzeczenie, bądź też postępowanie zostanie umorzone. Jak również w sytuacji, gdy wierzycielowi nie przysługiwała legitymacja czynna w procesie. Mówiąc w skrócie nie przysługiwało mu prawo do dochodzonej wierzytelności.

Nowelizacja przepisów o skardze na czynności komornika

/

Od 1 stycznia 2019 r. w życie wejdzie nowelizacja ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Gros tych zmian dotyczyć będzie skargi na czynność komornika, którą niejeden dłużnik miał okazję złożyć. Być może ilość wpływających skarg skłoniła ustawodawcę do nowelizacji tych przepisów? Niemniej, celem zmian ma być zapobieżenie naruszeniom prawa przez komorników podczas dokonywanych przez niego czynności, jak i przywrócenie społecznego zaufania do zawodu komornika sądowego. Nie zapominajmy, że komornik sądowy jest przecież funkcjonariuszem publicznym. Z poniższego artykułu dowiesz się co zmienia nowelizacja przepisów o skardze na czynności komornika.

Czytaj więcej: Nowelizacja przepisów o komornikach sądowych – rewolucja w świecie windykacji

 Nowelizacja przepisów o skardze na czynności komornika:
Nagrywanie czynności komornika

Jedną z ważniejszych zmian będzie to, że od 1 stycznia 2019 r. czynności komornika w terenie (a więc poza kancelarią) będą musiały być nagrywane. Tak też komornik wchodząc do mieszkania dłużnika będzie musiał tę czynność rejestrować.. Poczynione nagranie audiowizualne zostanie następnie załączone do akt sprawy. Być może świadomość bycia nagrywanym powstrzyma niektórych komorników sądowych przed dopuszczaniem się nadużyć lub niestosownym zachowaniem podczas dokonywanych czynności. Działania komorników tym samym zaczną podlegać obiektywnej kontroli. Jednak głównym celem tej regulacji jest to, aby w razie wniesienia skargi na komornika można było odtworzyć nagranie i ocenić, czy skarga na czynność komornika jest zasadna. Jest to niezbędne chociażby w sytuacji, gdy skarżąca strona nie posiada świadka na potwierdzenie swoich racji.

Nowelizacja przepisów o skardze na czynności komornika:
Formularz skargi

Oprócz nagrywania czynności komornika w terenie ustawodawca wprowadza kolejną nowość. Komornik sądowy będzie miał obowiązek wręczyć nam, po dokonaniu czynności, formularz skargi na czynność komornika. Druk ten ma cechować się przejrzystością i klarownością, tym samym ma być łatwy do wypełnienia przez każdego skarżącego. Działanie to ma na celu umożliwienie skutecznego skarżenia czynności komornika, gdyż większość skarg nie jest uwzględnianych ze względu na braki formalne. Gotowy formularz skargi ze wskazaniem właściwego sądu do jej złożenia ma temu zapobiegać. Tym samym praca komorników sądowych będzie podlegała lepszej kontroli.

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Szukasz pomocy w sprawach prawno-finansowych
Zapoznaj się z naszą ofertą

Kliknij by zobaczyć ofertę!   

Nowelizacja przepisów o skardze na czynności komornika:
Niższa opłata od skargi

 Oprócz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji zmianie uległy także opłaty komornicze. W kontekście skargi na czynność komornika ważną dla nas informacją jest opłata. Od 1 stycznia 2019 r. opłata za złożenie skargi na czynność komornika zmaleje ze 100 zł do 50 zł. Oprócz konieczności opłacenia skargi warto pamiętać, że na złożenie jej mamy 7 dni. Od września 2016 r. skargę tę wnosimy do sądu rejonowego, w okręgu którego działa komornik, ale za jego pośrednictwem. Musisz o tym pamiętać, ponieważ jeśli się pomylimy, skarga może zostać odrzucona.

Nowelizacja przepisów o komornikach sądowych – rewolucja w świecie windykacji

/

Od 01 stycznia 2019 r. w świecie windykacji komorniczej zajdą wielkie zmiany. W ostatnich latach zawód komornika sądowego nie cieszył się zaufaniem społeczeństwa. Nowelizacja przepisów o komornikach sądowych ma na celu zmienić opinię publiczną w tym zakresie i skończyć z nadużyciami ze strony komorników sądowych, o których od czasu do czasu głośno w mediach. Jakie zmiany czekają komorników sądowych po wejściu w życie nowelizacji przeczytasz poniżej.

 Nowelizacja przepisów o komornikach sądowych – nadzór nad komornikami

Obecnie nadzór nad komornikami jest tak naprawdę jedynie teoretyczny. Co prawda prezes sądu rejonowego ma nad nim formalną kontrolę, jednakże nie może zawiesić komornika w czynnościach lub go od nich odsunąć. Nie może także złożyć wniosku o odwołanie komornika nawet, gdy ma wiedzę na temat jego bezprawnego działania. Od 2019 r. prezes sądu rejonowego zostanie do tego uprawniony. Będzie mógł w trybie natychmiastowym odsunąć komornika od czynności, a nawet wnieść do Ministra Sprawiedliwości o odwołanie komornika sądowego ze stanowiska. Możliwa także stanie się kontrola poprzez wizytację, lustrację, czy skierowanie komornika na badania.

W teorii komornicy sądowi zobowiązani są stosować się do zarządzeń sądu. Po wchodzącej w życie zmianie sąd będzie mógł korygować błędne czynności komornika. W przypadku niezastosowania się do zarządzenia, sąd będzie mógł wyciągnąć wobec komornika konkretne służbowe konsekwencje. Wszystko to ma na celu zapewnić egzekucji prawidłowy tok.

Zmiana nastąpi także w kwestii kontroli kancelarii komorniczych przez prezesów sądów rejonowych. Do tej pory obowiązkowe kontrole kancelarii przeprowadzane były co 4 lata. Od 2019 r. częstotliwość kontroli będzie odbywała się raz na 2 lata, zaś doraźne kontrole będą mogły być prowadzone częściej. O każdej kontroli zawiadamiani będą naczelnicy urzędów skarbowych. Także biegli rewidenci będą mogli dokonać kontroli po uprzednim upoważnieniu przez prezesów sądów rejonowych. W związku z poszerzeniem kontroli, odpowiedniemu poszerzeniu ulegnie także katalog naruszeń prawa, skutkujących odpowiedzialnością dyscyplinarną komorników. Poszerzeniu ulegnie także nadzór nad komornikami sprawowany przez Ministra Sprawiedliwości. Nabędzie on uprawnienia w przedmiocie wszczęcia postępowania w sprawie odwołania komornika ze stanowiska, jeśli ten dokona  rażącego naruszenia prawa.

Do tej pory komornik mógł, ale nie musiał dokonywać wejścia do mieszkania i jego przeszukania w asyście policji. Od nowego roku będzie to możliwe tylko w asyście policji.

Ochrona własności osób trzecich

Chyba każdy z nas słyszał historię o tym, jak komornik zajął rzecz osoby, która nie była dłużnikiem. Wynika to stąd, iż komornik uprawniony jest zająć każdą rzecz, która znajduje się we władaniu dłużnika. Co ciekawe, ma to miejsce nawet, jeśli nie jest on jej właścicielem. Od przyszłego roku komornik nie będzie mógł prowadzić egzekucji z rzeczy osób trzecich. Wystarczy bowiem, że przedstawimy dokument, w świetle którego dłużnik nie jest właścicielem rzeczy. Inne działania komornika sądowego będą uznawane za sprzeczne z prawem. Co więcej, osoby trzecie otrzymają uproszczoną drogę do zaskarżenia takiej czynności komornika.

Zmiany dotyczące skargi na czynność komornika

Sama skarga na czynność komornika ulegnie znacznej zmianie, z korzyścią dla skarżącego. Ta kwestia została przeze mnie omówiona w odrębnym artykule „ Nowelizacja przepisów o skardze na czynności komornika” , do którego lektury serdecznie zapraszam.

Szczegółowy katalog ruchomości niepodlegających zajęciu

Odbieranie dłużnikowi i jego rodzinie rzeczy niezbędnych do życia jest ciemną stroną zawodu komornika. Od przyszłego roku zmianie ulega również katalog rzeczy, które zajęciu mogą podlegać.

Wcześniej panowała duża dowolność i komornik sądowy arbitralnie zajmował wybrane ruchomości. Co do zasady, egzekucji z ruchomości nie podlegały pościel, bielizna i ubranie codzienne, niezbędne dla dłużnika i  jego rodziny. Dodatkowo należy tu dodać ubranie niezbędne do pełnienia służby lub wykonywania zawodu. Od 01 stycznia 2019 r. do tego katalogu dołączą przedmioty urządzenia domowego niezbędne dla dłużnika i jego domowników, w szczególności lodówka, pralka, odkurzacz, piekarnik lub kuchenka mikrofalowa, płyta grzewcza służąca podgrzewaniu i przygotowywaniu posiłków, łóżka, stół i krzesła w liczbie niezbędnej dla dłużnika i jego domowników oraz po jednym źródle oświetlenia na izbę, chyba że są to przedmioty, których wartość znacznie przekracza przeciętną wartość nowych przedmiotów danego rodzaju. Rozszerzenie tej kategorii ograniczy zjawisko polegające na pozbawianiu dłużnika przedmiotów służących do przygotowania najprostszych posiłków, czy miejsca odpoczynku, w imię spłaty zadłużenia.

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Szukasz pomocy w sprawach prawno-finansowych
Zapoznaj się z naszą ofertą

Kliknij by zobaczyć ofertę!   

 Nowelizacja przepisów o komornikach sądowych – zmiany dotyczące samych komorników

Zawód komornika sądowego jednoznacznie kojarzy nam się z zawodem prawniczym. Być może dla niektórych będzie to szokujące, ale wielu komorników nie ma wykształcenia wyższego prawniczego. Co więcej, część z nich nie ukończyła nawet studiów wyższych. Od 2019 r. ma to ulec zmianie. Komornicy sądowi nie posiadający wykształcenia prawniczego będą musieli odejść z zawodu. Na ewentualne uzupełnienie wymogów związanych z wykształceniem ustawodawca wyznaczył im 7 lat.

Zmianie ulegnie także wiek osoby, która będzie mogła wykonywać zawód komornika. Do tej pory komornikiem sądowym mogła zostać osoba, która ukończyła 26 lat. Być może ustawodawca uznał, że jest to zawód, który wymaga większego doświadczenia życiowego? Niemniej, od nowego roku komornikiem sądowym będzie mogła zostać osoba, która ukończyła 28 lat. A czy zmianie ulegnie górna granica wieku? Obecnie komornik sądowy może pracować w zawodzie do 70 roku życia. Maksymalny wiek komornika zostanie skrócony o 5 lat – do 65. roku życia. Tę zmianę tłumaczy się wymogiem dobrej kondycji fizycznej, jak i odporności psychicznej. Znając specyfikę pracy komornika sądowego, ciężko się z tym nie zgodzić.

Istotne zmiany dotyczą także opłat egzekucyjnych. Do tej pory, w myśl aktualnych przepisów, stanowiły one dochód komornika. Jest to dosyć kontrowersyjne, gdyż komornik sądowy działa w imieniu państwa. Już od 1 stycznia przyszłego roku opłaty egzekucyjne będą stanowić dochód państwa. Komornikom sądowym pozostanie wynagrodzenie prowizyjne będące częścią pobranych opłat. Wynagrodzenie prowizyjne komornika będzie maleć wraz z wysokością ściągniętych przez niego opłat.

Unormowaniu uległ także wymiar urlopu przysługującego komornikom. Obecnie przepisy nie określają, ile dni w roku komornik może przeznaczyć na urlop. Jeśli nie ma górnej granicy – nie ma też ograniczenia, żeby większość roku nie przebywać na urlopie. Od przyszłego roku kwestia ta ulegnie znaczącej zmianie. Komornik sądowy, jak większość pracowników, otrzyma 26 dni urlopu wypoczynkowego.

Rolowanie pożyczki – czym jest i jak z nim walczyć?

/

Rolowanie pożyczki jest procederem powszechnie stosowanym przez firmy udzielające pożyczek. Na czym ono polega? Wyobraźmy sobie, że bierzemy pożyczkę w banku. Otrzymujemy pieniądze i zaczynamy spłacać raty. Z czasem jednak nie wytrzymujemy obciążenia finansowego i zaprzestajemy spłaty. Co zaproponuje nam wówczas pożyczkodawca? Bardzo często będzie to możliwość odroczenia płatności raty za „drobną” opłatą. Chcąc uniknąć wypowiedzenia umowy pożyczki godzimy się na propozycję pożyczkodawcy. Często jednak nie zauważamy, że choć mamy troszkę więcej czasu na zgromadzenie środków na spłatę zadłużenia, ono zamiast maleć – rośnie wskutek naliczania kolejnych opłat za przedłużanie płatności.

Dlaczego pożyczkodawcy tak robią?

Czy nie byłoby dla nich korzystniejszym rozwiązaniem wypowiedzenie umowy i złożenie pozwu w sądzie? Wbrew pozorom – nie. Celem takiego działania jest maksymalizowanie zysku po stronie pożyczkodawcy poprzez naliczanie kolejnych opłat żądanych od klienta. Nie są to jednak jakiekolwiek opłaty, lecz te związane z odroczeniem terminu spłaty pożyczki. Czy takie działanie jest legalne?

 Czym jest rolowanie pożyczki?

W obecnym stanie prawnym takie działanie nie jest legalne. Zmieniła to tzw. „Ustawa antylichwiarska”. Od 11 marca 2016 r. w wyżej wspomnianej ustawie pojawił się nowy przepis odnoszący się do kosztów kredytu w przypadku odroczenia spłaty zadłużenia. Przed wskazaną wyżej datą, pożyczkodawcy stosowali prosty zabieg, który przynosił im kolosalne zyski. Przykładowo, udzielali pożyczki na kwotę 400 złotych, a gdy klient popadał w opóźnienie, proponowali odroczenie terminu płatności – oczywiście za odpowiednią opłatą. Być może nie byłoby to najgorsze rozwiązanie, gdyby nie wysokość opłaty za przedłużenie, stosowanej przez firmy pożyczkowe. Bardzo często, po dłuższym okresie przedłużania, łączna kwota pożyczki do zwrotu jest kilkukrotnie wyższa, niż to, co zostało pożyczone. Nierzadko więc klient pożyczający od firmy pożyczkowej 400 zł, zostawał z długiem przekraczającym kwotę 800, a nawet 1000 zł!

Zmiany w ustawie z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim

Wcześniej, zanim zmiany weszły w życie, prolongata była sposobem pożyczkodawców na omijanie limitu odsetek. Obecnie limit odsetek maksymalnych wynosi 10% i to tej wysokości odsetek najczęściej żądają instytucje pożyczkowe. Jak wiadomo, to odsetki mają stanowić wynagrodzenie pożyczkodawcy za udzielenie pożyczki. Jednak oprocentowanie rzędu 10% firmom udzielającym pożyczki nie wystarcza. Jeżeli firma pożyczkowa żąda od nas zapłaty z tytułu jakiejś bliżej nieokreślonej opłaty, musi wykazać zasadność tego żądania i podstawę obliczenia jej wysokości. Czasy, kiedy pożyczkodawca mógł udzielać nam pożyczki na bardzo krótki okres, a potem żądać horrendalnych opłat za przedłużenie odeszły w niepamięć.

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Szukasz pomocy w sprawach prawno-finansowych
Zapoznaj się z naszą ofertą

Kliknij by zobaczyć ofertę!   

Zgodnie z obecną regulacją jeśli w okresie 120 dni od daty wypłaty pożyczki spłata zostanie odroczona, za całkowitą kwotę kredytu przyjmuje się sumę kwoty udzielonej pożyczki oraz wypłaconego kredytu, którego spłata nie została jeszcze odroczona. Ma to wpływ na maksymalny pozaodsetkowy koszt kredytu, który jak wiemy, nie może być wyższy, niż całkowita kwota kredytu. Tym samym opłaty, jakie nałoży na nas pożyczkodawca z tytułu prolongaty łącznie z innymi opłatami muszą się zmieścić w limicie kosztów pozaodsetkowych naliczanych od pierwszej pożyczki. Obwarowanie to ważne jest wyłącznie w ciągu 120 dni od dnia wypłacenia pożyczki. Przykładowo, jeśli pożyczkę wypłacono nam dnia 1 stycznia, przedłużenie jej w dniu 1 czerwca nie będzie doznawało żadnych ograniczeń związanych z wysokością opłaty.

Co ważne, termin 120 dni liczy się od dnia wypłacenia pożyczki. Co to oznacza? Przepis ten nie ma zastosowania w przypadku opóźnienia w spłacie raty leasingu, czy za zakupiony na raty sprzęt. Pamiętajmy, że chodzi tutaj literalnie o wypłatę pieniędzy, czy to w gotówce, czy też za pośrednictwem przelewu.

Hoist chce kupić aktywa Getbacku

//

Znana nam z działalności windykacyjnej firma Hoist chce kupić aktywa Getbacku.  5 października 2018 roku Getback poinformował, że jest trzech zainteresowanych inwestorów, którzy złożyli oferty nabycia aktywów spółki.

Co było w raporcie ?

Jak wynika z raportu za III kwartał  jednym z inwestorów może być Hoist Finance AB. W raporcie znajduje się właściwie jedno zdanie:

“Patrząc w przyszłość widzimy również możliwości akwizycji i konsolidacji w innych krajach, na przykład na rynku polskim, na którym zamierzamy złożyć wiążącą ofertę na aktywa posiadane przez spółkę GetBack.”

(org. Looking ahead we also see acquisition and consolidation opportunities in other countries, for example in the Polish market where we intend to place a firm bid for assets held by the company GetBack. )

Z kim mamy do czynienia?

Hoist Finanse AB to szwedzka firma działająca w branży windykacyjnej w całej Europie. Inwestuje w plakiety wierzytelności i udziela pożyczek w takich krajach jak, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy.

W Polsce firma znana jest nam z działalności windykacyjnej, w głównej mierze skupiającej się na skupowaniu portfeli wierzytelności. Jak wynika z naszej dotychczasowej działalności często przedawnionych. Hoist Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty kierował w ostatnich latach dziesiątki tysięcy pozwów do sądów w całym kraju. Najczęściej były to wierzytelności, które uległy przedawnieniu.

Co zrobić jeszcze jesteś lub byłeś pozwany przez Hoist?

Jeżeli dostałeś pozew z sądu a powodem jest Hoist Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty, wato się do nas zgłosić. Każdą wpływającą do nas sprawę analizujemy bezpłatnie. Na podstawie analizy jesteśmy w stanie zaproponować podjęcie odpowiednich kroków.

Więcej: Nakaz zapłaty? Możesz wygrać sprawę!

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Sporządzamy Sprzeciw od nakazu zapłaty, prowadzimy sprawy przeciwko
FIZ-om, Bankom i firmom pożyczkowym
Zgłoś się a przeanalizujemy Twoją sprawę bezpłatnie!

Kliknij by otrzymać pomoc!   


Czasami może się zdarzyć , że już  jesteś dłużnikiem tego funduszu, a dowiedziałeś się o tym  dopiero od komornika. Z takim przypadkiem też warto się do nas zgłosić. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziemy w stanie Ci pomóc.

WięcejKomornik z zaskoczenia!

Z zakupów, które planuje Hoist wynika w prost, że zakupione aktywa zwiększą pulę przedawnionych wierzytelności.

1 2 3 8