Kredyty

Odsetki od kosztów kredytu – praktyka banków niezgodna z prawem?

///////

W jednym z ostatnich wpisów (tutaj) była mowa o tym, z jakimi kosztami musimy się liczyć najczęściej zawierając umowę kredytu. Gwoli przypomnienia: są to odsetki i prowizje. Kreatywność kredytodawców na tym gruncie jednak nie zawodzi. Z prostych mechanizmów dozwolonych przez ustawodawcę potrafią skonstruować takie postanowienia, którym na pierwszy rzut oka nie ma nic do zarzucenia, jednak analizowane głębiej budzą wątpliwości. Przykładem takiej praktyki są odsetki od  kosztów kredytu. Kredytobiorca nie dość, że zostaje obciążony kosztem kredytu np. w postaci prowizji, to bank nalicza jeszcze koszty od takich kosztów w postaci odsetek – tym samym zaś zyskuje podwójnie.

Koszty kredytu i jego założenia

Koszty kredytu mogą przybierać różne formy. Najczęściej analizując umowy klientów spotykamy prowizje przygotowawcze, operacyjne, prowizje dla pośrednika, prowizje nazywane opłatami za udzielenie kredytu, opłaty administracyjne… Nazwy te można by było mnożyć – właściwie każdy kredytodawca stosuje inną terminologię w tym zakresie. Prowizje różnią się nie tylko nazwą, ale także charakterem. Mogą być naliczane w formie jednorazowej opłaty, ale również są pobierane przez cały okres trwania kredytu (np. prowizja naliczana jest przy spłacie każdej raty). Czasem odzwierciedlają faktycznie ponoszone przez kredytodawców koszty związane z zawarciem umowy, a częściej mają charakter ryczałtowy (stanowią procent od udzielonego kapitału kredytu). Zdarza się nawet, że takie koszty nie mają obiektywnego miernika, tj. znany jest on wyłącznie kredytodawcy.

Koszty kredytu w praktyce

Koszt kredytu stanowi zatem formę ceny lub wynagrodzenia kredytodawcy za umożliwienie sfinansowania naszych potrzeb. W idealnym świecie kwota prowizji byłaby opłaca „z góry”. Zawarcie umowy z bankiem wyglądałoby wówczas tak:

– Ja dam Wam 100 zł za przygotowanie umowy (prowizja), a Wy w zamian dacie mi kredyt w wysokości 10.000 zł. Zobowiązuję się oddać tę kwotę z odsetkami.

Problemem jest jednak to, że prowizje coraz częściej nie stanowią jedynie drobnej opłaty odpowiadającej kosztom poniesionym przez bank do przygotowania takiej umowy. Ich wysokość, z nieznanych klientom przyczyn, urasta niekiedy do kwoty równej temu co chcieliby pożyczyć. Nie rzadko zgłaszają się do nas klienci, którzy chcąc pożyczyć kwotę 10.000 zł zobowiązani zostali do opłacenia drugiej tak wysokiej kwoty celem pokrycia prowizji. Banki chciałyby zatem, by wyglądało to tak:

– Ja dam Wam 10.000 zł za przygotowanie umowy (prowizja), a Wy w zamian dacie mi kredyt w wysokości 10.000 zł. Oczywiście zobowiązuję się oddać kwotę kredytu z odsetkami.

Zobrazujmy to sobie na przykładzie: Skoro klient miałby zaoszczędzoną kwotę 10.000 zł i chciałby pożyczyć drugie tyle na sfinansowanie samochodu o wartości 20.000 zł, potrzebowałby kredytu w wysokości 10.000 zł. Na podstawie wyżej wskazanych warunków, by pożyczyć brakującą kwotę musiałby przed zawarciem umowy wpłacić kredytodawcy równowartość potrzebnej kwoty za przygotowanie umowy. Wtedy okazałoby się, że taka umowa wcale nie zaspokoi jego potrzeb. Po opłaceniu prowizji przygotowawczej za sporządzenie umowy zostałby bowiem z tym co miał na początku – kwotą 10.000 zł.

Możliwość skredytowania prowizji i innych kosztów kredytu

Co za „szczęście”, że kredytodawcy wymyślili na to sposób. Dla klientów, którzy nie dysponują tak wysoką gotówką, którą mogliby pokryć koszt zawarcia umowy „z góry” przygotowali możliwość skredytowania prowizji. Klient chcąc pożyczyć 10.000 zł dzięki wspaniałomyślności kredytodawcy dostanie tę kwotę, a udzielony mu kredyt wyniesie 20.000 zł. Części z tego kredytu nie zobaczy jednak na oczy – połowa pokryje bowiem koszt prowizji.

Skredytowaną prowizję banki uznają jako część udzielonego kredytu. Uważają zatem, że odsetki za wykorzystanie kapitału kredytu liczone być powinny nie tylko do kwoty, którą kredytobiorca faktycznie od nich otrzymał ale także od kredytowanej kwoty prowizji. Rozwiązanie to budzi wątpliwości.

Uwaga: W Twoim kredycie lub pożyczce instytucja finansowa zastosowała praktyki niezgodne z prawem? Zgłoś się do nas po bezpłatną analizę umowy
>>>Kontakt<<<

Odsetki od kosztów kredytu – czy to dopuszczalne?

Zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank zobowiązuje się do oddania do dyspozycji kredytobiorcy określonej ilości pieniędzy, a kredytobiorca zobowiązuje się do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Nigdzie nie jest napisane, że bank może zastrzec odsetki od wykorzystanego kredytu, prowizję i dodatkowo kolejne wynagrodzenie w postaci odsetek od prowizji. Ustawodawca nie uregulował również wprost, że kredytodawca nie może stosować takiej praktyki.

Wykorzystanie kredytu oznacza oddanie kredytobiorcy środków pieniężnych na określony w umowie cel. Oddanie do dyspozycji środków pieniężnych ma zapewnić kredytobiorcy ich wykorzystanie w sposób odpowiadający jego interesom uwidocznionym w umowie kredytowej (zob. wyrok SN z 10 lutego 2004 r., IV CK 437/2002, LexPolonica nr 403713, MoP 2005, nr 18, s. 907).

Prowizja jednak nie odpowiada interesom kredytobiorcy, toteż nie jest ona elementem „kwoty wykorzystanego kredytu”. Nie można tracić z oczu, że kredytobiorca nie wykorzystał tej kwoty – nie miał swobody jeżeli chodzi o zarządzanie tą kwotą, nie została ona nawet wpłacona na rachunek klienta, a nawet jeżeli tak było została automatycznie pobrana na zabezpieczenie opłat.

Tym samym więc nie powinno się liczyć odsetek od kosztów kredytu (w tym prowizji). Odsetki mogą być liczone bowiem tylko od kwoty wykorzystanego kredytu. Skoro klient nie wykorzystał tej kwoty ani nawet nie miał możliwości jej wykorzystania – brak jest podstawy do ich wyliczenia. Praktyki banków w tym zakresie należy zaś uznać za nieuczciwe.

Pamiętaj: Jeżeli w Twoim kredycie lub pożyczce instytucja finansowa zastosowała praktyki niezgodne z prawem, zgłoś się do nas po bezpłatną analizę umowy!
>>>Kontakt<<<

Czy pożyczka na pożyczkę jest legalna?

//////

Bardzo często biorąc tzw. „chwilówkę” dostajemy możliwość wzięcia kolejnej pożyczki, mającej na celu refinansowanie poprzednich. Na stronie internetowej, za pomocą której zawarliśmy pierwszą umowę wręcz nakłania się Pożyczkobiorcę do takiego rozwiązania. Czy pożyczka na pożyczkę jest legalna?

Szybka Gotówka – refinansowanie pożyczki

W regulaminie świadczenia usług drogą elektroniczną przez Szybka Gotówka Sp. z o.o., w rozdziale 16 pkt 16.1, czytamy, że:

„Pożyczkodawca dopuszcza udzielenie Pożyczkobiorcy pożyczki refinansującej zobowiązania u innych pożyczkodawców wymienionych na Stronie Internetowej Pośrednika. W ramach Pożyczki Refinansującej, Pożyczkobiorca spłaca zobowiązanie wobec pożyczkodawcy, względem którego Pożyczkobiorca ma zobowiązanie. Dokonanie przez Pożyczkodawcę wypłaty Pożyczki Refinansującej na rzecz pożyczkodawcy względem którego Pożyczkobiorca ma zobowiązanie wyczerpuje roszczenia Pożyczkobiorcy o wypłatę kwoty Pożyczki w zakresie kwoty, która została przelana na rachunek pożyczkodawcy, względem którego Pożyczkobiorca ma zobowiązanie.”

Brzmi to bardzo kusząco, biorąc pod uwagę, że jednym kliknięciem ktoś za nas spłaci pożyczkę, a tym samym oddala się termin, w którym będzie trzeba te pieniądze zwrócić. W ten sposób Pożyczkobiorca wpada w pętlę ciągłego refinansowania.

Problemem nie jest jednak samo refinansowanie pożyczek, a naliczanie za to dodatkowych opłat i prowizji. Po kilku refinansowaniach koszty znacznie przewyższają pierwotnie pożyczoną przez nas kwotę.

Pamiętaj: Pomożemy Ci odzyskać opłaty refinansujące! Jeżeli uważasz, że w przypadku Twojej umowy z bankiem czy firmą pożyczkową doszło do naruszeń skontaktuj się z naszym partnerem Zwroty z Banku, kancelarii specjalizującej się w odzyskiwaniu odszkodowań finansowych. KONTAK

Jak powinno wyglądać refinansowanie pożyczki zgodne z prawem?

Ustawodawca zauważył ten problem i w celu jego wyeliminowania wprowadził następujący przepis:

Art. 36c ustawy z dnia 12 maja 2011 roku o kredycie konsumenckim stanowi:

W przypadku udzielenia przez kredytodawcę konsumentowi, który nie dokonał pełnej spłaty kredytu, kolejnych kredytów w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów:
całkowitą kwotę kredytu, dla celów ustalenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, o której mowa w art. 36a, stanowi kwota pierwszego z kredytów;
1. pozaodsetkowe koszty kredytu obejmują sumę pozaodsetkowych kosztów wszystkich
2. kredytów udzielonych w tym okresie.

Co to oznacza w praktyce? Jeżeli ten sam podmiot, który udzielił nam pożyczki, w ciągu 120 dni udzieli kolejnej (choćby właśnie refinansującej) zanim spłaciliśmy poprzednią to do obliczenia maksymalnych kosztów pozaodsetkowych przyjmuje się kwotę wypłaconą w ramach pierwszej pożyczki, ale koszty pozaodsetkowe wszystkich pożyczek sumują się.

Problemem jest jednak to, że pożyczki muszą być udzielone przez ten sam podmiot.

Wróćmy wobec tego jeszcze na chwilę do przedstawionego wyżej Regulaminu jednej ze stron internetowych, za pośrednictwem której udzielane są pożyczki.

„Pożyczkodawca dopuszcza udzielenie Pożyczkobiorcy pożyczki refinansującej zobowiązania u innych pożyczkodawców wymienionych na Stronie Internetowej Pośrednika.”

W przypadku strony www.szybkagotowka.pl podmiotami tymi jest Centrum Rozwiązań Kredytowych sp. z o.o. oraz Gwarant24 sp. z o.o. Spółki te refinansują na przemian pożyczki wobec tego nie spełniają się wtedy przesłanki z art. 36c ustawy o kredycie konsumenckim i podmioty te nie muszą przejmować się ustawowym ograniczeniem kosztów przy tzw. rolowaniu pożyczek czyli udzielaniu coraz to nowych chwilówek na pokrycie starych przy jednoczesnym znacznym zwiększaniu kosztów.

Warto w związku z tym spojrzeć na wyciąg  z Krajowego Rejestru Sądowego tych podmiotów. Nie pozostawia on złudzeń, że są one ze sobą ściśle powiązane. Te same osoby wszak wchodzą w skład organów obu spółek. Również wspólnikami są te same podmioty. Nadto zarówno Centrum Rozwiązań Kredytowych jak i Gwarant24 mają siedzibę pod tym samym adresem.  Dane te są ogólnodostępne na stronie https://ekrs.ms.gov.pl/web/wyszukiwarka-krs/strona-glowna/index.html

Podkreślenia wymaga w tym miejscu, że nie tylko wymienione wyżej spółki stosują taką praktykę. Jest to powszechny sposób obchodzenia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Pożyczka na pożyczkę a Rzecznik Finansowy

Rzecznik Finansowy zwrócił uwagę na tego typu praktyki pożyczkodawców w raporcie dotyczącym kredytu konsumenckiego (Raport Rzecznika Finansowego – Kredyt konsumencki. Bieżące problemy, Warszawa, grudzień 2018 r. dostępny na stronie internetowej:

raport Rzecznika Finansowego

W raporcie Rzecznika Finansowego czytamy, że „sama konstrukcja refinansowania kredytu – z uwagi stworzenie sieci podmiotów działających w ramach jednej grupy powiązanej kapitałowo lub osobowo – prowadzi jedynie do formalnej zmiany kredytodawcy przy dodatkowym obciążeniu konsumenta kosztami opłaty za udzielenie kolejnego kredytu.”

Pamiętaj: Jeżeli uważasz, że w przypadku Twojej umowy z bankiem czy firmą pożyczkową doszło do naruszeń skontaktuj się z naszym partnerem Zwroty z Banku, kancelarii specjalizującej się w odzyskiwaniu odszkodowań finansowych. KONTAK

Rzecznik Finansowy wskazuje, że w tych sprawach nie można co prawda powołać się wprost na ustawowe ograniczenie pozaodsetkowych kosztów kredytu z uwagi na to, że formalnie pożyczki udzielane są przez inne podmioty, jednakże jego zdaniem takie działanie ma na celu obchodzenie przepisów o maksymalnych pozaodsetkowych kosztach kredytu w przypadku udzielenia kolejnych kredytów przed dokonaniem spłaty wcześniejszego kredytu.

Kiedy refinansowanie pożyczki może być nieważne?

Warto pamiętać, że zgodnie z art. 58 § 1 Kodeksu cywilnego czynność prawna mająca na celu obejście ustawy jest nieważna.

Na szczęście problem ten został dostrzeżony również przez Ustawodawcę. Powstał projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie (druk nr 3600 dostępny na stronie internetowej https://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druk.xsp?nr=3600).

Zgodnie z projektem tej ustawy art. 36c ustawy o kredycie konsumenckim miałby otrzymać brzmienie:

W przypadku udzielenia przez kredytodawcę lub podmiot z nim powiązany w rozumieniu przepisów rozporządzenia Komisji (WE) nr 1126/2008 z dnia 3 listopada 2008 r. przyjmującego określone międzynarodowe standardy rachunkowości zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1606/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady (Dz. Urz. UE L 320 z 29.11.2008, str. 1, z późn. zm.4) ) konsumentowi, który nie dokonał pełnej spłaty kredytu, kolejnych kredytów w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów:

  1. całkowitą kwotę kredytu, dla celów ustalenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, o której mowa w art. 36a, stanowi kwota pierwszego z kredytów;
  2. pozaodsetkowe koszty kredytu obejmują sumę pozaodsetkowych kosztów wszystkich kredytów udzielonych w tym okresie.

W dniu 19 lipca 2019 r. odbyło się pierwsze czytanie na posiedzeniu Sejmu, na którym projekt został skierowany do Komisji Finansów Publicznych

Jeżeli chcesz sprawdzić czy w Twoim przypadku można walczyć o zwrot opłat refinansujących zgłoś się poprzez: KONTAK

Gdyby przedsiębiorcy wiedzieli to o bankach… [PODCAST]

///

Gdyby przedsiębiorcy wiedzieli to o bankach… Przesłuchaj ten podcast, jeśli chcesz dowiedzieć się m.in.:

  • Czy to prawda, że 70-80% spraw bankowych zawiera błędy formalne, które mogą spowodować zmniejszenie należności lub jej całkowite unieważnienie?
  • Czego nie robić, gdy Twoja firma traci płynność finansową?Dlaczego rzekome porozumienie z bankiem i tak może się skończyć finansową tragedią?
  • Co robi bank, gdy nie umie odnieść się do danego powodu złożonej przez klienta reklamacji?
  • Kto dokładnie ma interes w tym, aby bank ostatecznie się z Tobą nie dogadał i skierował sprawę do sądu?

Podcast gości Dominika Pledziewicza – właściciela PrawnicyOdDlugu.pl – firma zakończyła około 1200 spraw z bankami i innymi instytucjami finansowymi.

Antykryzysowy poradnik dla przedsiębiorców. Część 2. Umarła firma? Niech żyje firma!

///

Poprzednia część mojego poradnika pewnie wydała ci się ciekawa, ale niewnosząca konkretów. Pozwól więc, że się  wytłumaczę. Zawartość treści części pierwszej, czyli konieczność pracy nad własnym psyche, a potem dogłębna – i pozbawiona emocji – analiza sytuacji, to nieodzowna część skutecznego działania. Powinieneś bowiem wiedzieć nie tylko co należy robić, ale również – dlaczego. No i musisz mieć plan.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Tego jeszcze nie grali…

To co się wydarzyło w związku z koronawirusem, prawdopodobnie nigdy wcześniej nie miało miejsca w historii świata. Zamarło życie niemal na całej kuli ziemskiej. W bardzo wielu krajach, w tym prawie w całej Europie, pochowaliśmy się po domach, ponaglani panicznym strachem. Dzięki temu przeżyjemy. Ale nie można tego powiedzieć o gospodarce, ani tym bardziej – o naszych biznesach.

Odcięcie firmy od przychodów, choćby na miesiąc, ma podobny skutek jak pozbawienie mózgu dostępu do tlenu: już po paru minutach obumiera kora mózgowa i są to zmiany nieodwracalne. Podobnie będzie niemal z każdym przedsiębiorstwem średniej wielkości, które generuje co miesiąc kilkaset tysięcy złotych kosztów (czasem znacznie więcej), a pozbawi się tę firmę na jakiś czas przychodów.

Chwała bohaterom. Śmierć przedsiębiorcom.

Słuchając wypowiedzi przedstawicieli naszych władz, tak bohatersko walczących z pandemią, narzuca się wniosek, iż osoby zarządzające tymi działaniami, zupełnie nie rozumieją, na czym polega prowadzenie biznesu. Jakby nie dostrzegali, że jest to proces ciągły. Oraz, że spadek obrotów nawet o kilka procent czasem oznacza zagrożenie upadłością dla danej firmy. A co dopiero, jeśli przychody spadną niemal do zera. To trochę tak jak ze szklanką: upuść na ziemię, a jak się potłucze – popróbuj ją posklejać. Potem nalej sobie doń gorącej herbaty. Takich metod zdecydowanie nie polecam.

Rozwiązanie problemu? Proste jak drut!

Wbrew pozorom, to co zalecam przedsiębiorcom w sytuacji krytycznej, jest intuicyjnie oczywiste. Przedstawię to na przykładzie. Załóżmy, że żyjesz                   w dużej aglomeracji, gdzie wybuchł gigantyczny pożar. Pali się także Twój dom, na dodatek – intensywnym ogniem. Podobnie jak wszystkie nieruchomości w okolicy. Do straży pożarnej nie można się dodzwonić.

Co wtedy robisz? W podpowiedzi przedstawiam test wyboru. Oto trzy różne metody działania w opisanej sytuacji.

Opcja nr 1. Czekasz spokojnie, aż przyjedzie pod Twój dom straż pożarna i ugasi pożar. Bo przecież to ich zadanie. Poza tym taki przekaz dostajesz z mediów, tj. że będzie dobrze i wszyscy uzyskają należną pomoc. Dlaczego miałbyś  tym informacjom nie wierzyć?

Opcja nr 2. „Będę walczył, a nie czekał z założonymi rękami!” – podejmujesz bardzo odważną decyzję. Działasz więc we własnym zakresie, inwestując wszystkie posiadane środki w płatną pomoc przy gaszeniu pożaru, a także w zakup własnych wozów strażackich. Dzięki temu po jakimś czasie pożar udało Ci się ugasić. A więc sukces. Szkoda tylko, że trochę pyrrusowy. Z Twojego domu pozostały jedynie zgliszcza. Tobie zostały na pamiątkę wozy strażackie (niestety zakupione w leasingu) oraz niespłacony kredyt hipoteczny, udzielony na dom, ten się właśnie spalił. I niestety – pusta kasa.

Opcja nr 3. Wynosisz z domu to co się da – dopóki jest to możliwe – rozpoczynając od przedmiotów o największej wartości. Dom się spalił, ale udało ci się wcześniej wynieść niemal cały dobytek.

Nieprawdopodobnym wydaje się, że w sytuacji kryzysowej przedsiębiorcy wybierają w 90 proc. rozwiązanie numer 2. A wiesz dlaczego? Bo nie zastosowali się do zasad, którego opisałem w Części 1. Poradnika. Teraz już wiesz, jak ważne są rady zawarte w poprzednim odcinku.

Ale Ty znasz już te zasady. Więc, jeśli uznasz, że Twój biznes się nie ostanie po zakończeniu kwarantanny, wybierasz oczywiście opcję nr 3. Skoro i tak poniesiesz straty, staraj się, aby nie stracić wszystkiego. Łącznie z Twoim zdrowiem. I nie czekaj z działaniem, aż ogień się rozprzestrzeni – zacznij działać od dziś. No, może od jutra.

Przekładając przykład z pożarem na Twoją sytuację, co zatem należy uznać za optymalne działanie?

Doktor Śmierć pilnie poszukiwany!

Odpowiedź jest oczywista, choć może na początku szokować. Należy jak najszybciej „położyć” obecny biznes. Z jednoczesnym minimalizowaniem strat – bo takowe na pewno będą. I z tym trzeba się pogodzić. Póki więc można, należy więc wynieść wszystko co cenne z walącego się przedsiębiorstwa. „Bohaterska” obrona przed upadkiem, czyli właśnie opcja nr 2 z przykładu powyżej, najpierw będzie to przedłużanie agonii, potem próba reanimacji trupa. To nie może się udać.

Każdy miesiąc funkcjonowania firmy, której, jak wychodzi z analizy, nie da się uratować, to bez sensu wyrzucone pieniądze. Często potężne – w zależności od skali działalności. Na dodatek pieniądze te wkrótce mogą okazać się bardzo potrzebne: między innymi do uruchomienia nowej firmy, jak tylko stwierdzisz, że ma to już sens.

I tu pojawia się problem. Przedstawiona strategia działania może być uznana za rozwiązanie co najmniej kontrowersyjne, niektórzy bardzo poprawni politycznie prawnicy mogą je uznać jako  sprzeczne z obowiązującym prawem. Z tego doskonale sobie zdaję sprawę. Dlatego nie mogą być to działania przypadkowe, nieprzemyślane. W konsekwencji, przewiduję, że pojawi się wkrótce bardzo pożądana specjalizacja, tj. zupełnie nowa profesja na rynku usług finansowych. Będzie to ekspert od bezpiecznej i w miarę bezbolesnej eutanazji podmiotów gospodarczych. Czyli taki biznesowy „Doktor Śmierć”.

Dlaczego do takich działań potrzebny będzie super-specjalista? Dla Twojego bezpieczeństwa. Jeśli próbując ratując swój majątek, popełnisz błędy i ten kontrolowany upadek przeprowadzisz nieprofesjonalnie, może grozić ci z tego tytułu nawet odpowiedzialność karna.

Feniksie: już czas. Wstawaj z popiołów!

Jeśli uznasz, że po zakończeniu kwarantanny Twój biznes będzie miał miejsce na rynku, ale pewnie w mniejszej skali – przygotuj się do otwarcia nowej firmy już teraz. Tu doradzam „lekką konstrukcję”, to jest podmiot w formie spółki komandytowej.

Jak zatem działać, w sytuacji, kiedy będziesz mógł wrócić na rynek? Tu także zalecam rozwagę. Po zakończeniu kwarantanny, jak będzie „nowe rozdanie kart”, w tym w branżach najbardziej poszkodowanych przez obecną sytuację, będzie obowiązywać zasada: kto pierwszy, ten lepszy.

Więc, z jednej strony, staraj się jak najszybciej położyć obecny biznes (jeśli taka konieczność będzie wynikiem przeprowadzonej analizy), ale z drugiej strony: musisz być w blokach startowych, jak tylko świat zewnętrzny choć trochę wróci do normy.

Pamiętaj jednak o jednym: wracasz do gdy, jedynie w sytuacji, gdy uznasz, że ma to sens. Być może będzie trzeba poczekać wiele miesięcy po zakończeniu kwarantanny. Nie ryzykuj dodatkowych strat, reaktywując swój biznes zbyt szybko.

FAQ: pewnie o to chciałbyś zapytać

Nie każdy biznes ucierpi tak, że będzie konieczność zastosowania opisanej strategii. Pewnie zapytasz także o inne, systemowe rozwiązania. Postaram się odgadnąć Twoje pytania, jednocześnie na nie odpowiadając.

1. Będzie przecież „tarcza antykryzysowa”. Jaka jest szansa, że planowana przez rząd specustawa, tj. pakiet rozwiązań dla przedsiębiorców, przyniesie spodziewaną pomoc?

Same dobre chęci nie wystarczą. Jakaś tam tarcza będzie. Ale oferowane przez rząd rozwiązania mogą okazać się skuteczne, jedynie dla tych najmniej poszkodowanych. Po części jakby przeżywamy deja vu. Dokładnie lat temu pięć, obietnice daleko idącej pomocy frankowiczom deklarował  – z podobnym zaangażowaniem –  Andrzej Duda; wówczas kandydat na prezydenta. Obecnie, niemal identyczny przekaz pada z ust PAD-a odnośnie konieczności wprowadzenia działań systemowych, które uratują przed klęską polskich przedsiębiorców. Widzę jednak bardzo poważną różnice w obu sytuacjach. W skali trudności od 1 do 100, rozwiązanie problemu frankowiczów oceniam gdzieś na poziom 15. Jeśli jednak mowa o „tarczy antykryzysowej”, która ma chronić setki tysięcy małych i średnich firm – tu bez wątpienia mamy do czynienia z poziomem 100. Mission impossible. Nie zazdroszczę osobom, którym zlecono taką „tarczę” skonstruować.

2. Czy warto wziąć pod uwagę skorzystanie z dobrodziejstwa ustawy Prawo restrukturyzacyjne, która zakłada m.in. możliwość uratowania przedsiębiorstwa z pomocą sądu upadłościowego?

Ustawa Prawo restrukturyzacyjne, która weszła w życie z początkiem 2016 roku, kompletnie nie jest dostosowana do firm małych i średnich, a tym bardziej do mikroprzedsiębiorstw. Na działaniach tych może być tylko jeden wygrany: doradca restrukturyzacyjny, który – bez względu na skuteczność swojej pracy – otrzyma solidną zapłatę. Z twoich środków.

Na dodatek trzeba brać pod uwagę, wielce prawdopodobny paraliż sądów, jaki zastaniemy już po zakończeniu kwarantanny. Postępowania takie będą ciągnąć się latami, a ty będziesz miał związane ręce – bo jako przedsiębiorca w upadłości, masz mocno ograniczone możliwości działania. Koniec takiej próby jest wielce przewidywalny: postępowanie zostanie umorzone z powodu ubóstwa masy. Tłumacząc na język potoczny: skończą ci się pieniądze na finansowanie tego żałosnego przedstawienia.

3. A może złożyć wniosek o upadłość konsumencka? Szczególnie, że od 24 marca br. może „upaść” każdy, także były przedsiębiorca.

Czy zapoznałeś się ze szczegółami nowej procedury dotyczącej upadłości konsumenckiej? Nie? Szkoda, bo wtedy nie zadawałbyś takich pytań. To tak w skrócie: generalnie upadłość konsumencka ma sens przede wszystkim wtedy, kiedy dana osoba nie posiada żadnego majątku. Wtedy bowiem możesz pozbyć się długów, nie tracąc nic. Rzadko w tej sytuacji będzie przedsiębiorca, którego biznes do końca lutego br. hulał jak się patrzy. Jednak jest coś znacznie gorszego w procedurze „upadania po nowemu”: efekty postępowania upadłościowego są kompletnie nieprzewidywalne. Czyli wchodząc w ten proces nie będziesz wiedział jak się dla ciebie to skończy, ani nawet – kiedy. Możesz zostać niewolnikiem postępowania nawet przez 13 lat. Czy dalej myślisz o tym rozwiązaniu?

Tyle miałem ci do powiedzenia. Z pewnością nie ze wszystkim ze mną się zgodzisz, może w twoim wypadku nie będzie tak źle. Wybacz, to nie są rady uniwersalne, dla każdego. W szczególności, że nawet nie wiem czym się zajmujesz. I być może twój biznes spokojnie się wybroni, czego Ci szczerze życzę.

Ale namawiam cię choćby do jednego. Zapoznaj się raz jeszcze z poprzednim odcinkiem niniejszego poradnika. Być może zrozumiałeś, jak ważna była ta część porad. Kiedy bowiem człowiek działa w skrajnie kryzysowej sytuacji, kompletnie bez planu, ale za to z „gorącą głową”, kierowany strachem i negatywnymi emocjami, zazwyczaj postępuje zupełnie nieracjonalnie. Na przykład zabezpiecza się przed skutkami wirusa, robiąc zapasy papieru toaletowego na najbliższe 20 lat.

Artykuł ukazał się z Tygodniku Wprost. Publikujemy go za zgodą autora Pana Krysztofa Oppenheima

Czy banki i firmy pożyczkowe mogą pobierać odsetki od kosztów kredytu?

///

Innowacyjność banków i firm pożyczkowych w kształtowaniu przeróżnych opłat i prowizji nie zna granic. Przeglądając umowę kredytu czy pożyczki w oczy może rzucić nam się mnogość opłat, jakie musimy ponieść w związku z jej zawarciem. Opłata przygotowawcza, prowizja od udzielenia pożyczki, opłata za obsługę pożyczki, ubezpieczenie… Do tego wszystkiego należy jeszcze doliczyć odsetki, których naliczanie jest prawem kredytodawcy. W przypadku banków wynika to z treści przepisu art. 69 ust. 1 Prawa bankowego: Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

CZY BANKI I FIRMY POŻYCZKOWE MOGĄ POBIERAĆ ODSETKI OD KOSZTÓW KREDYTU?

Jak widać, powyższy przepis prawa uprawnia banki do naliczania odsetek i prowizji i nie możemy z tym dyskutować. Tak samo instytucje pożyczkowe zobowiązane są do informowania nas o wysokości odsetek, opłat i prowizji przed podpisaniem umowy kredytu konsumenckiego. Wynika to z treści przepisu art. 13 ust. 1 pkt 10 Ustawy o kredycie konsumenckim: Kredytodawca lub pośrednik kredytowy przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki jest zobowiązany podać konsumentowi, na trwałym nośniku, w czasie umożliwiającym zapoznanie się z tymi informacjami w odpowiednich przypadkach, informację o innych kosztach, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt konsumencki, w szczególności o odsetkach, prowizjach, marżach, opłatach, w tym opłatach za prowadzenie jednego lub kilku rachunków, na których są zapisywane zarówno transakcje płatności, jak i wypłaty, łącznie z opłatami za korzystanie z instrumentów płatniczych zarówno dla transakcji płatności, jak i dla wypłat, oraz kosztach usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń, jeżeli są znane kredytodawcy, oraz warunki, na jakich koszty te mogą ulec zmianie.

Wydaje się więc, że zapłacenie odsetek, prowizji i innych opłat jest nieuniknione. Jednak niektórzy kredytodawcy stosują niezbyt uczciwą praktykę. Jaką? O tym opowiem poniżej.

CZYM SĄ ODSETKI?

Naliczanie odsetek od pożyczonego kapitału jest oczywiste i nie budzi naszych wątpliwości. Odsetki są pewnego rodzaju kosztem, jaki musimy ponieść w związku z tym, że korzystamy z cudzych pieniędzy. Odsetki powinno się naliczać od kwoty kapitału, czyli od kwoty rzeczywiście udostępnionych nam pieniędzy. Przykładowo:

– 2000 zł – tyle udostępnia nam firma pożyczkowa pieniędzy

– 500 zł – tyle wynosi prowizja od pożyczki

– 10 % – oprocentowanie

W tym przypadku oprocentowanie 10 % powinno być naliczane od kwoty udostępnionych nam pieniędzy, czyli od 2000 zł.

KREDYTOWANE KOSZTY KREDYTU

Jednak niektóre podmioty rynku finansowego naliczają odsetki nie od samej kwoty kredytu, czy pożyczki, lecz także od prowizji i innych opłat. Taka sytuacja powinna zapalić czerwoną lampkę w naszej głowie, gdyż nie jest to uczciwe. Jest to tzw. kredytowanie kosztów, czyli doliczanie kwoty opłat i prowizji do kwoty udzielonego kredytu i naliczanie odsetek od sumy tych kwot.

– 2000 zł – tyle udostępnia nam firma pożyczkowa pieniędzy

– 500 zł – tyle wynosi prowizja od pożyczki

– 10 % – oprocentowanie

W tym przypadku oprocentowanie 10 % jest naliczane od kwoty udostępnionych nam pieniędzy oraz prowizji, czyli od 2500 zł!

Czy nie widać w tym jakiejś sprzeczności? Przecież odsetki płacimy od kapitału, czyli udostępnionej nam kwoty kredytu, a prowizje i opłaty to nic innego, jak dodatkowy koszt, jaki ponosimy. Na myśl nasuwa się więc kolejne pytanie – czy kredytodawca pozostaje w tej sytuacji bezkarny? Otóż nie!

Pamiętaj: Prawnicy od długu pomogą Ci w odzyskaniu nadpłaconych kwot kredytu. Nie poniesiesz żadnych kosztów prowadzenia sprawy, ani kosztów sądowych. Nie ponosisz również żadnego ryzyka. Rozliczysz się z nami tylko wtedy gdy osiągniemy sukces!
>>>>Kontakt<<<<

REKLAMACJA

Naszym pierwszym krokiem powinno być złożenie reklamacji. W treści reklamacji skierowanej do kredytodawcy przedstawmy nasze wątpliwości co do sposobu naliczania odsetek. Poprośmy także o przedstawienie sposobu naliczania odsetek przez kredytodawcę i podstawy prawne takiego naliczania. Warto także poprosić o ponowne, poprawne obliczenie odsetek od kwoty kapitału – czyli zgodnie z przepisami prawa.

OŚWIADCZENIE O SKORZYSTANIU Z SANKCJI KREDYTU DARMOWEGO

Jeśli nasza reklamacja nie przyniesie efektu, kolejnym krokiem powinno być złożenie do kredytodawcy oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. Podstawą dla złożenia przez nas takiego oświadczenia jest treść przepisu art. 30 ust.1 pkt 7 Ustawy o kredycie konsumenckim: Umowa o kredyt konsumencki, z zastrzeżeniem art. 31-33, powinna określać rzeczywistą roczną stopę oprocentowania oraz całkowitą kwotę do zapłaty przez konsumenta ustaloną w dniu zawarcia umowy o kredyt konsumencki wraz z podaniem wszystkich założeń przyjętych do jej obliczenia.

W sytuacji, gdy kredytodawca obejmuje oprocentowaniem także koszty kredytu, możemy mieć pewność, że nie zostaliśmy poinformowani w prawidłowy sposób o rzeczywistej stopie oprocentowania, tzw. RRSO. Bardzo często my, jako klienci banków i firm pożyczkowych swoją decyzję o zaciągnięciu kredytu opieramy na RRSO. To RRSO miało być pierwotnie obiektywnym miernikiem „opłacalności” zawarcia umowy kredytowej. Jeśli nie zostaliśmy poinformowani o rzeczywistej wysokości RRSO, najzwyczajniej w świecie zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Właśnie to naruszenie będzie podstawą żądania przez nas zwrócenia kwoty kredytu bez jakichkolwiek opłat, prowizji, czy odsetek.

Jeśli nasze oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego nie spotka się z reakcją kredytodawcy, pomyślmy o wystąpieniu z pozwem przeciwko bankowi, czy firmie pożyczkowej.

„Tarcza antykredytowa” cz.I – jak nie płacić kredytów walutowych?

////

Koronawirus jest wśród nas, co gorsza zagnieździł się w naszych głowach, głowach naszych klientów, kontrahentów i polityków. Nie ma chyba dziś osoby, która twierdziłaby, że obecna sytuacja nie wpłynie na jego firmę czy życie. Co dalej, jak żyć i jak spłacać swoje zobowiązania podczas Koronakryzysu?

Zamiast pytać jak spłacać, należy sobie właściwie zadać pytanie czy spłacać? Wszystko zależy od naszej obecnej sytuacji. Co więcej należy zakładać, że będzie ona się pogarszać i daltego już dziś przygotować się na najgorszy wariant. Poniżej znajdziesz  klika rad, przydatnych, jeżeli wpadłeś w problemy finansowe i masz kredyt w walucie obcej.

Kredyty walutowe – jeżeli jesteś (nie) szczęśliwym posiadaczem kredytu indeksowanego lub denominowanego w obcej walucie w pierwszej kolejności :

  1. Złóż wniosek o wakacje kredytowe –  To jak banki podchodzą do wakacji kredytowanych możesz znaleźć na stronie, Rzecznika Finansowego (https://rf.gov.pl/pdf/Zestawienie_Wakacje_kredytowe.pdf – tabela ma być aktualizowana na bieżąco)
  2. Złóż reklamację – poproś bank, aby ustosunkował się do faktu, że w Twojej umowie znajdują się klauzule abuzywne, do nieważności Twojej umowy lub do faktu, że Twoja umowa może być umową złotówkową. Poproś o ponowne rozliczenie dotychczasowych wpłat i zaksięgowanie nadpłat na spłatę następnych kolejnych rat. To ważne nie na spłate kapitału, tylko na spłatę kolejnych rat. Poinformuj bank, że zawieszasz spłatę rat do czasu ponownego przeliczenia kredytu.
  3. Rzecznik Finansowy – po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi z banku na złożoną reklamację możesz sprawę przedstawić Rzecznikowi Finansowemu. Nie spodziewaj się szybkiej odpowiedzi i pozytywnego efektu, robisz to z innego powodu. Składając pismo do RzF przygotujesz sobie grunt pod przyszły proces sądowy. Opinie RzF będzie stanowiła istotną pomoc dla sądu do rozpoznania sprawy i wsparcie Twojego stanowiska
  4. Nie unikaj kontaktu – po zaprzestaniu spłaty odpowiadaj na każde pismo banku podtrzymując swoje pierwotne stanowisko z reklamacji
  5. Dwie drogi – w sprawach kredytów „walutowych” masz dwie drogi na walkę sądową:
    Obrona – Czekasz na pozew lub nakaz zapłaty i składasz odpowiedź na pozew lub sprzeciw. Opcja tańsza. W tym wypadku nie wnosisz opłaty od pozwu. Jeżeli bronisz się sam nie ma tu kosztów kancelarii. Jeśli jednak zdecydujesz się na obsługę kancelarii, przeważnie jej wynagrodzenie będzie dużo mniejsze niż w przypadku konstruowania pozwu. Bronić się w sądzie jest zawsze łatwiej niż atakować. Czy są mankamenty tego rozwiązania? Tak, jak każdego. Przede wszystkich zostawiasz piłkę po stronie banku. Nie zależy od Ciebie kiedy i w jakiej sytuacji pozwiesz bank, tylko czekasz biernie na pozew. Drugim mankamentem,  jest aspekt psychologiczny, wynikający z działań windykacyjnych z bankiem.
    Atak – pozywając bank zostawiasz karty w swoich rękach. To ty jesteś rozgrywającym. Dodatkowo możesz wnosić w sądzie o zawieszenie spłaty kredytu. Sąd może  wyrazić zgodę na zwieszenie, w przypadku banków zagrożonych do których należ m.in.: GetinNB Deutsche Bank, Raiffeinsen, BHP. Mankamentem tego rozwiązania mogą być niewątpliwie koszty kancelarii prowadzącej sprawę, które w zależności od sytuacji i regionu Polski mogą wahać się od 4000-20 000 zł. Dodatkowo do sądu trzeba nieść opłatę od pozwu. Dla konsumentów jest to maksymalnie 1000 zł, dla przedsiębiorców jest to już 5% wartości przedmiotu sporu.

Na koniec kilka faktów o kredytach walutowych o których możesz nie mieć pojęcia.

  • W sytuacji kredytu walutowego masz 75%-80% szans na wygraną w sądzie (statystyki SBB z końca 2019 roku)
  • Proces sądowy w sprawie kredytu walutowego może trwać od 2-4 lat w zależności od sądu. Tyle czasu możesz zyskać na ustabilizowanie sytuacji finansowej.
  • Niektóre banki są w grupie zagrożonej i jeżeli  już nadpłaciłeś kredyt, może okazać się, że nie otrzymasz zwrotu nadpłaconych kwot.
  • W przypadku wygrania procesu i unieważnienia umowy masz roszczenie do banku o zwrot wpłaconych kwot w walucie w jakiej spłacałeś kredyt
  • Jeżeli jesteś przedsiębiorcą również masz duże szanse na wygraną w sądzie. To, że niektóre kancelarie nie biorą takich spraw najczęściej jest spowodowane tym, że mając dużo spraw wybierają łatwiejsze konsumenckie spory. W przypadku przedsiębiorców szanse na wygranie procesu średnio spadają o 10-25% w zależności do umowy i banku.
  • Jeżeli brałeś kredyt na budowę domu i mieszkasz tam,  jednocześnie prowadząc pod tym adresem firmę to dalej będziesz traktowany jak konsument.
  • Pamiętaj, że możesz darować lub sprzedać nieruchomość, która jest obciążana hipoteką

Ten artykuł jest pierwszym z cyklu kilku artykułów, w których będę poruszał temat pozostałych zobowiązań:

  • Kredytów obrotowych
  • Chwilówek i pożyczek
  • Kredytów gotówkowych
  • Kredytów hipotecznych

Jeżeli będziecie chcieli, abym poruszył jeszcze jakiś temat proszę o informację w komentarzach poniżej

Rolowanie pożyczki – czym jest i jak z nim walczyć?

/

Rolowanie pożyczki jest procederem powszechnie stosowanym przez firmy udzielające pożyczek. Na czym ono polega? Wyobraźmy sobie, że bierzemy pożyczkę w banku. Otrzymujemy pieniądze i zaczynamy spłacać raty. Z czasem jednak nie wytrzymujemy obciążenia finansowego i zaprzestajemy spłaty. Co zaproponuje nam wówczas pożyczkodawca? Bardzo często będzie to możliwość odroczenia płatności raty za „drobną” opłatą. Chcąc uniknąć wypowiedzenia umowy pożyczki godzimy się na propozycję pożyczkodawcy. Często jednak nie zauważamy, że choć mamy troszkę więcej czasu na zgromadzenie środków na spłatę zadłużenia, ono zamiast maleć – rośnie wskutek naliczania kolejnych opłat za przedłużanie płatności.

Dlaczego pożyczkodawcy tak robią?

Czy nie byłoby dla nich korzystniejszym rozwiązaniem wypowiedzenie umowy i złożenie pozwu w sądzie? Wbrew pozorom – nie. Celem takiego działania jest maksymalizowanie zysku po stronie pożyczkodawcy poprzez naliczanie kolejnych opłat żądanych od klienta. Nie są to jednak jakiekolwiek opłaty, lecz te związane z odroczeniem terminu spłaty pożyczki. Czy takie działanie jest legalne?

 Czym jest rolowanie pożyczki?

W obecnym stanie prawnym takie działanie nie jest legalne. Zmieniła to tzw. „Ustawa antylichwiarska”. Od 11 marca 2016 r. w wyżej wspomnianej ustawie pojawił się nowy przepis odnoszący się do kosztów kredytu w przypadku odroczenia spłaty zadłużenia. Przed wskazaną wyżej datą, pożyczkodawcy stosowali prosty zabieg, który przynosił im kolosalne zyski. Przykładowo, udzielali pożyczki na kwotę 400 złotych, a gdy klient popadał w opóźnienie, proponowali odroczenie terminu płatności – oczywiście za odpowiednią opłatą. Być może nie byłoby to najgorsze rozwiązanie, gdyby nie wysokość opłaty za przedłużenie, stosowanej przez firmy pożyczkowe. Bardzo często, po dłuższym okresie przedłużania, łączna kwota pożyczki do zwrotu jest kilkukrotnie wyższa, niż to, co zostało pożyczone. Nierzadko więc klient pożyczający od firmy pożyczkowej 400 zł, zostawał z długiem przekraczającym kwotę 800, a nawet 1000 zł!

Zmiany w ustawie z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim

Wcześniej, zanim zmiany weszły w życie, prolongata była sposobem pożyczkodawców na omijanie limitu odsetek. Obecnie limit odsetek maksymalnych wynosi 10% i to tej wysokości odsetek najczęściej żądają instytucje pożyczkowe. Jak wiadomo, to odsetki mają stanowić wynagrodzenie pożyczkodawcy za udzielenie pożyczki. Jednak oprocentowanie rzędu 10% firmom udzielającym pożyczki nie wystarcza. Jeżeli firma pożyczkowa żąda od nas zapłaty z tytułu jakiejś bliżej nieokreślonej opłaty, musi wykazać zasadność tego żądania i podstawę obliczenia jej wysokości. Czasy, kiedy pożyczkodawca mógł udzielać nam pożyczki na bardzo krótki okres, a potem żądać horrendalnych opłat za przedłużenie odeszły w niepamięć.

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Szukasz pomocy w sprawach prawno-finansowych
Zapoznaj się z naszą ofertą

Kliknij by zobaczyć ofertę!   

Zgodnie z obecną regulacją jeśli w okresie 120 dni od daty wypłaty pożyczki spłata zostanie odroczona, za całkowitą kwotę kredytu przyjmuje się sumę kwoty udzielonej pożyczki oraz wypłaconego kredytu, którego spłata nie została jeszcze odroczona. Ma to wpływ na maksymalny pozaodsetkowy koszt kredytu, który jak wiemy, nie może być wyższy, niż całkowita kwota kredytu. Tym samym opłaty, jakie nałoży na nas pożyczkodawca z tytułu prolongaty łącznie z innymi opłatami muszą się zmieścić w limicie kosztów pozaodsetkowych naliczanych od pierwszej pożyczki. Obwarowanie to ważne jest wyłącznie w ciągu 120 dni od dnia wypłacenia pożyczki. Przykładowo, jeśli pożyczkę wypłacono nam dnia 1 stycznia, przedłużenie jej w dniu 1 czerwca nie będzie doznawało żadnych ograniczeń związanych z wysokością opłaty.

Co ważne, termin 120 dni liczy się od dnia wypłacenia pożyczki. Co to oznacza? Przepis ten nie ma zastosowania w przypadku opóźnienia w spłacie raty leasingu, czy za zakupiony na raty sprzęt. Pamiętajmy, że chodzi tutaj literalnie o wypłatę pieniędzy, czy to w gotówce, czy też za pośrednictwem przelewu.

Przedawnienie długu a hipoteka

//

Masz z różnych powodów niespłacony kredyt hipoteczny w banku? A może bank sprzedał już Twój dług do funduszu, który z kolei przeniósł hipotekę na siebie i teraz złożył w sądzie pozew o zapłatę? Zastanawiając się nad możliwością skorzystania z zarzutu przedawnienia pewnie natknąłeś się już na art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, który nie brzmi dla Ciebie obiecująco:

Przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej.

Bardzo łatwo wyciągnąć stąd wniosek, że w sprawie już nic nie da się zrobić ponieważ, jak to się powszechnie przyjmuje „wierzytelność zabezpieczona hipoteką nie ulega przedawnieniu”. Otóż nic bardziej błędnego. Wskazany przepis nie stanowi, że wierzytelność nie przedawnia się. Daje on wierzycielowi jedynie prawo do uzyskania zabezpieczenia Z NIERUCHOMOŚCI OBCIĄŻONEJ nawet jeśli doszło do przedawnienia zabezpieczonej wierzytelności.

Proces z Bankiem

Szukasz pomocy w sprawach prawno-finansowych
Dostałeś pozew, nakaz zapłaty lub wypowiedzenie umowy z banku
Jesteśmy  w stanie Ci pomoc
Zapoznaj się z naszą ofertą

Kliknij by zobaczyć ofertę!   

Co to oznacza w praktyce? Otóż, jeśli otrzymasz nakaz zapłaty albo pozew z wezwaniem na rozprawę i nie podniesiesz zarzutu przedawnienia (zakładając oczywiście, że nie masz innych zastrzeżeń, np. co do samego istnienia długu albo jego wysokości), to odpowiadał będziesz za cały dług całym swoim majątkiem. Komornik będzie mógł zająć Twój rachunek bankowy, pensję, świadczenia z urzędu skarbowego i ZUS, ruchomości (np. samochód) no i oczywiście nieruchomości – zarówno tę, która stanowi zabezpieczenie spłaty kredytu, jak i wszystkie inne, których jesteś właścicielem.

Jeśli natomiast wierzytelność jest przedawniona i powołasz się na ten fakt przed sądem w sprzeciwie od nakazu zapłaty, odpowiedzi na pozew, czy też w toku postępowania – sąd ograniczy Twoją odpowiedzialność jedynie do nieruchomości, na której została ustanowiona hipoteka.

W wielu przypadkach będzie to niewielkie pocieszenie. Szczególnie wtedy, gdy dom czy mieszkanie jest właściwie jedynym Twoim majątkiem, z którego wierzyciel może się zaspokoić. Dla wielu jednak taki zapis w wyroku kończącym postępowanie będzie miał duże znaczenie, bo ocali od egzekucji ich pozostały majątek. Nierzadko jest też tak, że właścicielami nieruchomości jesteśmy tylko nominalnie i w rzeczywistości nie mamy już z nią zbyt wiele wspólnego. Wówczas takie ograniczenie de facto ratuje nasz majątek przed egzekucją komorniczą.

Wniosek do Rzecznika Finansowego a przedawnienie

///

10 stycznia 2017 roku weszła w życie ważna regulacja dla konsumentów. Szczególne korzyści niesie ona dla rzeszy „frankowiczów” w zakresie przerwania biegu przedawnienia ich roszczeń w stosunku do banków.  Mowa o ustawie z dnia 23 września 2016 r. o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich.

Szczególnie ważny jest art. 36 wskazanej wyżej ustawy. Na jego mocy wszczęcie postępowania polubownego przed Rzecznikiem Finansowym przerywa bieg przedawnienia roszczeń wnioskodawcy. Jest to bardzo ważna zmiana. Do tej pory aby nie doprowadzić do przedawnienia roszczenia trzeba było zdecydować się na złożenie pozwu w sądzie, co nierzadko wiąże się z wysokimi kosztami, bądź skierowanie do sądu zawezwania do próby ugodowej.

Obecnie już samo skierowanie sprawy do Rzecznika Finansowego w postępowaniu polubownym przerywa bieg przedawnienia, który zaczyna biec na nowo dopiero po zakończeniu tego postępowania. Termin przedawnienia roszczeń dla konsumentów wynosi 10 lat.

Wniosek do Rzecznika Finansowego składamy po nieuwzględnieniu przez bank lub innego przedsiębiorcę naszej reklamacji, którą podmioty te mają obowiązek rozpatrzyć w ciągu 30 dni.

Musimy jednak mieć na względzie planowane zmiany w instytucji przedawnienia, o których niedawno pisaliśmy. Jedna z projektowanych modyfikacji ma polegać na tym, że po przerwie biegu przedawnienia termin 10-letni (a właściwie 6-letni, bo projekt przewiduje też skrócenie terminu przedawnienia roszczeń przysługujących konsumentom) nie będzie biegł na nowo. W zamian rozpocznie bieg termin półroczny, po którego upływie roszczenie ma się definitywnie przedawnić.

Resort sprawiedliwości zapowiada, że nowelizacja w zakresie przedawnienia nastąpi w pierwszym półroczu 2017 r. Oczywiście nie wiemy, czy wszystkie planowane zmiany ostatecznie zostaną uchwalone. Musimy uzbroić się w cierpliwość… Jedno jest pewne – będziemy Was informować rzetelnie i na bieżąco.

Sądy nową nadzieją frankowiczów

//

Do tej pory państwo nie znalazło ostatecznego rozwiązania problemu frankowiczów. Również Sądy częściej orzekały na korzyść banków, niż kredytobiorców. Rok 2016 stanowi przełom. Coraz to nowe Sądy na terenie całej Polski torują korzystną dla kredytobiorców linię orzeczniczą.

Wielkim wsparciem dla sądów powszechnych był wydany w tym roku przez Rzecznika Finansowego raport. Rzecznik kompleksowo zbadał problem kredytów frankowych na polskim rynku finansowym i dopatrzył się wielu naruszeń prawa. Od stosowania przez banki tzw. spreadów walutowych poprzez niesłuszne pobieranie dodatkowych opłat po najważniejsze uchybienia w sposobie przeliczania kwot kredytów i rat. Okazuje się, że banki jednostronnie ustalały kursy walut oraz sposób ich doboru, w zależności od tego, który był dla nich korzystniejszy. Z punktu widzenia ochrony praw konsumenta taka praktyka jest niedopuszczalna.

Stanowisko w dyskusji zajął również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd podkreśla, że obecny trend jest zgodny z prawodawstwem i orzecznictwem Unii Europejskiej.

Gwoździem do trumny banków, jak już wspomniano wyżej, jest tzw. klauzula indeksacyjna. Skoro w umowie nie odwołano się do żadnego niezależnego kursu, po którym bank miał przeliczać kwoty kredytu i rat, to w rezultacie mógł przyjąć każdy korzystniejszy dla siebie kurs. Oczywiście jest to tylko czubek góry lodowej, bo wiele innych klauzul zawartych w umowach bankowych może być uznane za krzywdzące dla konsumenta i na skutek tego nieważne.

Co w takiej sytuacji dzieje się z kredytem? To zależy od uznania sądu. Niektóre sądy uznają, że klauzule niedozwolone należy wykreślić z umowy. Tym samym wykreśla się zapis, mówiący o przewalutowaniu kredytu, a zobowiązanie staje się kredytem złotówkowym z tradycyjnym oprocentowaniem. Po przeliczeniu wpłaconych do banku kwot często okazuje się, że kredytobiorcy nadpłacili i należy im się zwrot.

Zdarza się, że sądy przyjmują nawet bardziej korzystną dla kredytobiorców interpretację. Stają na stanowisku, że kredyty frankowe w ogóle nie są kredytami w rozumieniu prawa bankowego dlatego cała umowa kredytu jest od samego początku nieważna – nie tylko poszczególne jej elementy. Skoro tak, to kredytobiorca powinien po prostu zwrócić bankowi tę kwotę złotówek, którą bank przelał na jego konto. Tutaj oszczędzamy dodatkowo na oprocentowaniu.

Trzeba też pamiętać, że przedawnienie roszczeń o zwrot od banku ewentualnej nadpłaty wynosi lat dziesięć i przy uznaniu całej umowy za nieważną liczone jest od dnia wypłaty środków na konto kredytobiorcy.

Na koniec odrobina dziegciu w tej beczce miodu. Sądy są niezawisłe i niezwiązane orzecznictwem innych sądów powszechnych ani opiniami urzędów. Skład orzekający może zgadzać się z najnowszą linią orzeczniczą albo mieć zupełnie inne zdanie. Nie należy też zapominać, że sąd rozpatruje każdą sprawę indywidualnie, a każda jest inna. Pojawiła się jednak iskierka nadziei i może uda się zahamować choć część bankowych nadużyć zanim sprawa zostanie rozwiązana odgórnie i w skali całego kraju, na co czekamy od wielu lat.