Nest Bank uchylenie wyroku i oddalenie powództwa

/////

W styczniu 2020 roku Sąd Okręgowy w Suwałkach wydał wyrok zaoczny, w którym zasądził na rzecz Nest Banku kwotę 215 708,07 zł. Sprawa trafiła do Prawników od Długu. Po trzech miesiącach było już po wszystkim. Sprawa zakończyła się uchyleniem wyroku zaocznego i oddaleniem powództwa w całości.

Wyrok zaoczny Nest Bank

9 stycznia 2020 roku SO w Suwałkach wydał wyrok zaoczny i nadał mu rygor natychmiastowej wykonalności. Sprawa trafiła do Prawników od Długu. Już 20 stycznia został złożony sprzeciw od wyroku zaocznego. W tym wypadku wiązało się to również z wniesieniem przez klienta opłaty do sprzeciwu. Klient był konsumentem więc opłata wyniosła 1000 zł.

Zniesienie rygoru natychmiastowej wykonalności

W pierwszej kolejności należało zająć się zniesieniem rygoru natychmiastowej wykonalności, który powodował, że mimo toczącego się procesu do akcji mógł wkroczyć komornik. Sąd wdał postanowienie, w którym zawiesił wykonalność wyroku zaocznego w punkcie I i II.

Nest bank uchylenie wyroku zaocznego

Teraz do pracy przystąpili specjaliści kancelarii Prawników do Długu, specjalizujący się w podważaniu wyroków sądowych w sprawach kierowych przez banki i inne instytucje sektora finansowego. Do sądu skierowany został sprzeciw. Był on na tyle skuteczny, że już 10 marca 2020 roku SO w Suwałkach uchylił wyrok zaoczny i oddalił powództwo w całości.

Dlaczego oddalono powództwo i co ma z tym wspólnego Pra Grup i Horyzont

Powództwo oddalono z powodu braku jego wymagalności. Bank w sposób nieprawidłowy wypowiedział umowę kredytu. Wisienką na torcie jest fakt, że w trakcie procesu dług został sprzedany na rzecz Horyzont Niestandoryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty.

Do cesji wierzytelności nie doszło

Dlaczego jest to tak ważne? Z doświadczenia wiem, że fundusze sekurytyzacyjne kupują ” istniejące i wymagalne zobowiązania”. A to zobowiązanie nie spełnia przynajmniej jednego z dwóch warunków. Można więc domniemywać, że nie doszło do cesji wierzytelności.

Czy fikcyjne doręczanie przesyłek jest nadużyciem banku?

///

Jeden z większych banków, udzielających pożyczek i kredytów konsumentom, w regulaminie zawarł następujące postanowienie: „Skutek doręczenia wywołuje doręczenie pisma w taki sposób, że Pożyczkobiorca/Kredytobiorca mógł się zapoznać z jego treścią. W szczególności doręczenie może wywołać powyższy skutek w przypadku odmowy przyjęcia pisma przez Pożyczkobiorcę/Kredytobiorcę, dwukrotnej adnotacji poczty „nie podjęto w terminie” (awizo) oraz doręczenie pisma dorosłemu domownikowi”. Nie jest to zapis odosobniony, podobne sformułowania z dużym prawdopodobieństwem znajdziesz również w regulaminie lub umowie z Twoim bankiem lub inną instytucją finansową.

Doręczenie listu z banku przez zwrot do nadawcy?

Tak jak odmowa doręczenia korespondencji nie budzi większych wątpliwości – w takich okolicznościach faktycznie można mówić o możliwości zapoznania się z treścią pisma, z której z własnej woli konsument nie skorzysta. Podobnie jak w przypadku doręczenia pisma dorosłemu domownikowi, który zadeklarował przekazanie przesyłki jej adresatowi – ryzyko nieotrzymania korespondencji zależne jest wówczas od woli osoby nam bliskiej. Skutek doręczenia przesyłki w przypadku jej zwrotu do nadawcy rodzi jednak poważne zastrzeżenia… W końcu jak można mówić o możliwości zapoznania się z treścią pisma, gdy awizo nie wskazuje ani nawet nie sugeruje jego treści (często nie wskazuje nawet nadawcy pisma)? Czy bank może z góry zastrzec skutek doręczenia przesyłki nawet gdy nie mieliśmy obiektywnej możliwości jej odebrania (np. przebywając na wakacjach, w delegacji)?

Potrzebujesz pomocy prawnej w procesie sądowym lub reklamacyjnym prowadzonym przeciwko bankowi, pożyczkodawcy lub instytucji finansowej, napisz na
Kontakt

Awizo a złożenie oświadczenia przez instytucję finansową

Zgodnie z art. 61 § 1 ustawy – Kodeks cywilny, oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w takim sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Podobny zapis znalazł się w cytowanym wyżej postanowieniu umownym, prawda?

Choć z teoretycznego punktu widzenia możliwe są różne sposoby wyznaczenia chwili złożenia oświadczenia woli (co pewnie przyświecało instytucjom finansowym tworząc wyżej wskazane klauzule umowne), to nie ulega wątpliwości, że w konstrukcji przepisu art.  61 § 1 k.c. ustawodawca opowiedział się za teorią doręczenia oświadczeń, przyjmując, że oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią, tj. musiało dotrzeć do adresata. Nie można mówić o takim przypadku, gdy w skrzynce mamy awizo. Awizo informuje co najwyżej o formie przesyłki, której nie udało się doręczyć listonoszowi osobiście, oraz informację do kiedy i gdzie można przesyłkę odebrać. Brak jest tam wzmianki choćby o nadawcy przesyłki. Tym bardziej nie informuje, że w placówce pocztowej czeka na nas ważne pismo z banku, informujące o powstałej zaległości w spłacie kredytu albo – co gorsza – o wypowiedzeniu umowy.

List z banku traktowana na prawach przesyłki sądowej?

Powyższy przywilej banki wywodzą najprawdopodobniej z regulacji art. 139 § 1 ustawy – Kodeks postępowania cywilnego i tak zwanego trybu zastępczego doręczeń przesyłek sądowych. Brak jest jednak podstaw prawnych dla rozciągania tego przywileju na rzecz instytucji finansowych.

O ile domniemanie doręczenia w trybie doręczenia zastępczego przewidzianego w art. 139 § 1 k.p.c. ma służyć dobru wymiaru sprawiedliwości poprzez zapewnienie sprawności postępowania, to przestrzeganie tego unormowania w stosunkach między podmiotami prywatnymi takiemu wyższemu celowi nie służy. Podobne uregulowanie zabezpiecza jedynie interesy jednej strony stosunku zobowiązaniowego.

Stosunek cywilnoprawny, który zawiązuje się pomiędzy instytucją finansową a jej klientem poprzez zawarcie umowy powinien – przynajmniej teoretycznie – zapewniać równowagę kontraktową obu stron tej umowy. Widać więc, iż inna jest rola i funkcja przepisów kodeksu postępowania cywilnego które regulują postępowanie przed sądami powszechnymi, a inne są zadania kredytodawców/pożyczkodawców przewidziane choćby w ustawie Prawo bankowe.

Ustrojowa pozycja władzy sądowniczej przewidziana w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej uniemożliwia uznanie Sądu za równorzędnego partnera w stosunku do stron procesu. Zupełnie inna jest pozycja banków oraz innych podmiotów udzielających pożyczek i kredytów, które co prawa pełnią ważną rolę gospodarczą, w interesie społeczeństwa obciążone są wieloma obowiązkami gwarantującymi bezpieczeństwo zdeponowanych środków pieniężnych, jednak w stosunkach umownych zawieranych indywidualnie z klientami takie podmioty nie mogą mieć żadnej szczególnej pozycji.

Nie ma przywileju dla instytucji finansowych

Gdyby ustawodawca chciał uprzywilejować instytucje finansowe jako mocniejszą stronę umowy kredytowej to powinno to wynikać wprost z przepisów powszechnie obowiązującego prawa, a nie z jednostronnie ustalanego przez przedsiębiorcę udzielającego kredytu/pożyczki we wzorcu umownym takim jak Regulamin, czy umowa kredytu/pożyczki.

Odsetki od kosztów kredytu – praktyka banków niezgodna z prawem?

///////

W jednym z ostatnich wpisów (tutaj) była mowa o tym, z jakimi kosztami musimy się liczyć najczęściej zawierając umowę kredytu. Gwoli przypomnienia: są to odsetki i prowizje. Kreatywność kredytodawców na tym gruncie jednak nie zawodzi. Z prostych mechanizmów dozwolonych przez ustawodawcę potrafią skonstruować takie postanowienia, którym na pierwszy rzut oka nie ma nic do zarzucenia, jednak analizowane głębiej budzą wątpliwości. Przykładem takiej praktyki są odsetki od  kosztów kredytu. Kredytobiorca nie dość, że zostaje obciążony kosztem kredytu np. w postaci prowizji, to bank nalicza jeszcze koszty od takich kosztów w postaci odsetek – tym samym zaś zyskuje podwójnie.

Koszty kredytu i jego założenia

Koszty kredytu mogą przybierać różne formy. Najczęściej analizując umowy klientów spotykamy prowizje przygotowawcze, operacyjne, prowizje dla pośrednika, prowizje nazywane opłatami za udzielenie kredytu, opłaty administracyjne… Nazwy te można by było mnożyć – właściwie każdy kredytodawca stosuje inną terminologię w tym zakresie. Prowizje różnią się nie tylko nazwą, ale także charakterem. Mogą być naliczane w formie jednorazowej opłaty, ale również są pobierane przez cały okres trwania kredytu (np. prowizja naliczana jest przy spłacie każdej raty). Czasem odzwierciedlają faktycznie ponoszone przez kredytodawców koszty związane z zawarciem umowy, a częściej mają charakter ryczałtowy (stanowią procent od udzielonego kapitału kredytu). Zdarza się nawet, że takie koszty nie mają obiektywnego miernika, tj. znany jest on wyłącznie kredytodawcy.

Koszty kredytu w praktyce

Koszt kredytu stanowi zatem formę ceny lub wynagrodzenia kredytodawcy za umożliwienie sfinansowania naszych potrzeb. W idealnym świecie kwota prowizji byłaby opłaca „z góry”. Zawarcie umowy z bankiem wyglądałoby wówczas tak:

– Ja dam Wam 100 zł za przygotowanie umowy (prowizja), a Wy w zamian dacie mi kredyt w wysokości 10.000 zł. Zobowiązuję się oddać tę kwotę z odsetkami.

Problemem jest jednak to, że prowizje coraz częściej nie stanowią jedynie drobnej opłaty odpowiadającej kosztom poniesionym przez bank do przygotowania takiej umowy. Ich wysokość, z nieznanych klientom przyczyn, urasta niekiedy do kwoty równej temu co chcieliby pożyczyć. Nie rzadko zgłaszają się do nas klienci, którzy chcąc pożyczyć kwotę 10.000 zł zobowiązani zostali do opłacenia drugiej tak wysokiej kwoty celem pokrycia prowizji. Banki chciałyby zatem, by wyglądało to tak:

– Ja dam Wam 10.000 zł za przygotowanie umowy (prowizja), a Wy w zamian dacie mi kredyt w wysokości 10.000 zł. Oczywiście zobowiązuję się oddać kwotę kredytu z odsetkami.

Zobrazujmy to sobie na przykładzie: Skoro klient miałby zaoszczędzoną kwotę 10.000 zł i chciałby pożyczyć drugie tyle na sfinansowanie samochodu o wartości 20.000 zł, potrzebowałby kredytu w wysokości 10.000 zł. Na podstawie wyżej wskazanych warunków, by pożyczyć brakującą kwotę musiałby przed zawarciem umowy wpłacić kredytodawcy równowartość potrzebnej kwoty za przygotowanie umowy. Wtedy okazałoby się, że taka umowa wcale nie zaspokoi jego potrzeb. Po opłaceniu prowizji przygotowawczej za sporządzenie umowy zostałby bowiem z tym co miał na początku – kwotą 10.000 zł.

Możliwość skredytowania prowizji i innych kosztów kredytu

Co za „szczęście”, że kredytodawcy wymyślili na to sposób. Dla klientów, którzy nie dysponują tak wysoką gotówką, którą mogliby pokryć koszt zawarcia umowy „z góry” przygotowali możliwość skredytowania prowizji. Klient chcąc pożyczyć 10.000 zł dzięki wspaniałomyślności kredytodawcy dostanie tę kwotę, a udzielony mu kredyt wyniesie 20.000 zł. Części z tego kredytu nie zobaczy jednak na oczy – połowa pokryje bowiem koszt prowizji.

Skredytowaną prowizję banki uznają jako część udzielonego kredytu. Uważają zatem, że odsetki za wykorzystanie kapitału kredytu liczone być powinny nie tylko do kwoty, którą kredytobiorca faktycznie od nich otrzymał ale także od kredytowanej kwoty prowizji. Rozwiązanie to budzi wątpliwości.

Uwaga: W Twoim kredycie lub pożyczce instytucja finansowa zastosowała praktyki niezgodne z prawem? Zgłoś się do nas po bezpłatną analizę umowy
>>>Kontakt<<<

Odsetki od kosztów kredytu – czy to dopuszczalne?

Zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank zobowiązuje się do oddania do dyspozycji kredytobiorcy określonej ilości pieniędzy, a kredytobiorca zobowiązuje się do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Nigdzie nie jest napisane, że bank może zastrzec odsetki od wykorzystanego kredytu, prowizję i dodatkowo kolejne wynagrodzenie w postaci odsetek od prowizji. Ustawodawca nie uregulował również wprost, że kredytodawca nie może stosować takiej praktyki.

Wykorzystanie kredytu oznacza oddanie kredytobiorcy środków pieniężnych na określony w umowie cel. Oddanie do dyspozycji środków pieniężnych ma zapewnić kredytobiorcy ich wykorzystanie w sposób odpowiadający jego interesom uwidocznionym w umowie kredytowej (zob. wyrok SN z 10 lutego 2004 r., IV CK 437/2002, LexPolonica nr 403713, MoP 2005, nr 18, s. 907).

Prowizja jednak nie odpowiada interesom kredytobiorcy, toteż nie jest ona elementem „kwoty wykorzystanego kredytu”. Nie można tracić z oczu, że kredytobiorca nie wykorzystał tej kwoty – nie miał swobody jeżeli chodzi o zarządzanie tą kwotą, nie została ona nawet wpłacona na rachunek klienta, a nawet jeżeli tak było została automatycznie pobrana na zabezpieczenie opłat.

Tym samym więc nie powinno się liczyć odsetek od kosztów kredytu (w tym prowizji). Odsetki mogą być liczone bowiem tylko od kwoty wykorzystanego kredytu. Skoro klient nie wykorzystał tej kwoty ani nawet nie miał możliwości jej wykorzystania – brak jest podstawy do ich wyliczenia. Praktyki banków w tym zakresie należy zaś uznać za nieuczciwe.

Pamiętaj: Jeżeli w Twoim kredycie lub pożyczce instytucja finansowa zastosowała praktyki niezgodne z prawem, zgłoś się do nas po bezpłatną analizę umowy!
>>>Kontakt<<<

Koszty kredytu – na czym zarabiają banki?

//////

Każdy kredytobiorca przystępując do umowy z bankiem lub innym podmiotem finansowym musi mieć świadomość, że kredyt stanowi produkt, na którym kredytodawca chce zarobić – podobnie jak piekarz na sprzedaży chleba, czy fryzjer na wykonaniu fryzury. Owszem, tak jak każdy inny przedsiębiorca, kredytodawca może mieć lepszą lub gorszą ofertę, bardziej lub mniej zachęcać do współpracy reklamą lub osobowością pracowników, ale wszystkich łączy jedno – chęć zysku, a przynajmniej pokrycia kosztów działalności kredytowej. W tej kwestii mogą pojawić się spory ideologiczne i praktyczne: w jaki sposób wycenić produkt jakim jest kredyt? Z jakich środków można przy tym korzystać? Co może stanowić cenę kredytu? Czy kredytodawcy mają całkowitą dowolność w celu ustalenia cen oferowanych produktów?

W jaki sposób kredytodawcy zarabiają na kredytowaniu naszych potrzeb?

Odpowiedź na to pytanie znajduje się wprost w ustawie Prawo bankowe. Zgodnie z art. 69 ust. 1 tej regulacji, przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

Z ustawowej definicji umowy kredytu wynika zatem, iż na podstawie takiego stosunku kredytodawca prócz kwoty użyczonego nam kapitału może domagać się także odsetek oraz prowizji. Są to najczęściej spotykane źródła zysku dla kredytodawców (a dla nas źródła kosztów).

Odsetki

Odsetki liczone są od wysokości użyczonego kapitału. Stanowią chyba najbardziej znany wszystkim kredytobiorcom koszt kredytu. Z naszego doświadczenia wynika, że większość kredytobiorców – nawet nie do końca mających dobre rozeznanie w kwestiach finansowych – patrzy na tę wartość. Dawniej zdarzało się, że sięgały one astronomicznych wysokości – 30% w skali roku, 60% i więcej, co nie było wcale rzadkim zjawiskiem na rynku finansowym.

Praktyki te zostały jednak ukrócone wejściem w życie nowelizacji kodeksu cywilnego (poprzez wprowadzenie tzw. ustawy antylichwiarskiej w 2006 r.) i uregulowaniem kwestii odsetek maksymalnych.

Początkowo maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie mogła w stosunku rocznym przekraczać czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego. W 2016 r. uległo to kolejnej zmianie, która jest aktualna do dziś. Maksymalna wysokość odsetek nie może przekraczać w stosunku rocznym dwukrotności wysokości odsetek ustawowych, tj. równych sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 3,5 punktów procentowych. Obecnie jest to 8%. 

Prowizja

Obostrzenia na gruncie odsetek spowodowały, że kredytodawcy zaczęli poszukiwać innych form zysku z oferowanych produktów finansowych. Elastycznym mechanizmem okazały się tu prowizje.

Prowizje mogą przybierać różne formy. Najczęściej analizując umowy klientów spotykamy prowizje przygotowawcze, operacyjne, prowizje dla pośrednika, prowizje nazywane opłatami za udzielenie kredytu, opłaty administracyjne… Nazwy tych prowizji można by było mnożyć – właściwie każdy kredytodawca stosuje inną terminologię w tym zakresie. Prowizje różnią się nie tylko nazwą, ale także charakterem. Mogą być naliczane w formie jednorazowej opłaty, ale również są pobierane przez cały okres trwania kredytu (np. prowizja naliczana jest przy spłacie każdej raty). Czasem odzwierciedlają faktycznie ponoszone przez kredytodawców koszty związane z zawarciem umowy, a częściej mają charakter ryczałtowy (stanowią procent od udzielonego kapitału kredytu). Zdarza się nawet, że prowizja nie ma obiektywnego miernika, tj. znany jest on wyłącznie kredytodawcy.

Duża swoboda w generowaniu kosztów kredytu ustalonych jako prowizja dały niestety duże pole do nadużyć. Kredytodawcy chcąc zastąpić czymś starty związane z ograniczeniem zysku z odsetek, zaczęli generować wysokie prowizje za skorzystanie z oferowanych produktów finansowych. Często zgłaszają się do nas klienci, którzy pożyczając 10.000 zł raptem obowiązani są do zwrotu 20.000 zł i to nie licząc odsetek!  Zdarza się również tak, że klienci pożyczając kwotę 1.000 zł zostali obciążeni prowizją liczącą dwa razy tyle.

Jak na razie brak jest regulacji mogących całkowicie wyeliminować takie praktyki kredytodawców. Ustawodawca wprowadził pewne ograniczenia w tym zakresie w ustawie o kredycie konsumenckim, jednakże nie dotyczą one wszystkich kredytobiorców (z ochrony mogą korzystać tylko nie-przedsiębiorcy).

Co więcej, art. 36a ukk wprowadza jedynie ograniczenie wysokości prowizji (które i tak mogą być na gruncie tej regulacji wysokie i wynosić nawet drugie tyle co kapitał), jednakże nie odnosi się w żaden sposób do tego, czy kredytodawca musi w jakiś sposób uzasadniać wysokość żądanych pozaodsetkowych kosztów kredytu.

Nie sposób zaakceptować takiego stanu rzeczy. Kredytobiorcy uważają bowiem, że dopóki pozostają w granicach wyżej wskazanej regulacji to nie muszą w żaden sposób tłumaczyć się z żądanych opłat. Klienci obciążani są zatem wysokimi kosztami, których źródła tak na dobrą sprawę nie znają i poddani są dobrej lub złej woli kredytodawcy. Wypacza to istotę wprowadzenia ustawy o kredycie konsumenckim – regulacja ta miała bowiem za zadanie chronić konsumentów przed dowolnymi praktykami instytucji finansowych.

Czy uważasz, że poniosłeś rażąco zawyżone koszty związane z udzieleniem kredytu? Zapraszamy do kontaktu
>>>Kontakt<<<

Czy to wszystko, jakimi jeszcze kosztami obciążają nas banki?

Odsetki i prowizja to w dalszym ciągu za mało dla niektórych kredytodawców. Zwłaszcza, gdy cały czas depcze im po piętach ustawodawca, ograniczający swobodę w ustalaniu kosztów kredytu, a tym samym ograniczający zysk. Kreatywność kredytodawców powoduje zatem powstawanie nowych, nieznanych dotąd mechanizmów generujących dodatkowe koszty dla kredytobiorców.

Tak też powstają dodatkowe produkty, które kredytodawca uznaje za niezbędne do finalizacji umowy kredytu. Bank potrafi na gruncie umowy kredytu stać się agentem ubezpieczeniowym i zobowiązać do zawarcia „świetnej” umowy ubezpieczenia spłaty kredytu (którego warunków klienci nawet nie zobaczą na oczy). Może mieć też w swojej ofercie „niezbędne” pakiety usług zezwalające za „korzystną” cenę odroczyć spłatę raty kredytu, obniżenie raty, czy refinansowanie umowy. Spotkaliśmy się nawet z umowami, gdzie za astronomiczną opłatą kredytobiorca prócz kredytu miał otrzymać pakiet pomocy prawnej, jednak umowa nie regulowała w jaki sposób można będzie skorzystać z tych usług. Zawierając umowę kredytu warto więc pamiętać po co zwróciliśmy się do kredytodawcy i uważać na dodatkowe odpłatne propozycje, do których jesteśmy zachęcani przy tej okazji.

Są także tacy kredytodawcy, którzy zamiast generować fikcyjne potrzeby klientów chcących zawrzeć umowę kredytu i zaspokajać je na gruncie tej samej umowy, rzeźbią na prostym mechanizmie odsetek i prowizji. Jednym z przykładów takiej praktyki jest powszechnie spotykane naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów kredytu. Kredytobiorca nie dość, że zostaje obciążony kosztem kredytu  np. w postaci prowizji, to bank nalicza jeszcze koszty od takich kosztów w postaci odsetek. O tym mechanizmie będzie mowa jednak w kolejnym wpisie.

Uwaga!
Czy w Twoim kredycie pojawiły się koszty, które Twoim zdaniem nie powinny się tam znaleźć? Jeżeli tak zapraszamy do kontaktu. Bezpłatnie przeanalizujemy Twoją umowę kredytową
>>>Kontakt<<<

Czy pożyczka na pożyczkę jest legalna?

//////

Bardzo często biorąc tzw. „chwilówkę” dostajemy możliwość wzięcia kolejnej pożyczki, mającej na celu refinansowanie poprzednich. Na stronie internetowej, za pomocą której zawarliśmy pierwszą umowę wręcz nakłania się Pożyczkobiorcę do takiego rozwiązania. Czy pożyczka na pożyczkę jest legalna?

Szybka Gotówka – refinansowanie pożyczki

W regulaminie świadczenia usług drogą elektroniczną przez Szybka Gotówka Sp. z o.o., w rozdziale 16 pkt 16.1, czytamy, że:

„Pożyczkodawca dopuszcza udzielenie Pożyczkobiorcy pożyczki refinansującej zobowiązania u innych pożyczkodawców wymienionych na Stronie Internetowej Pośrednika. W ramach Pożyczki Refinansującej, Pożyczkobiorca spłaca zobowiązanie wobec pożyczkodawcy, względem którego Pożyczkobiorca ma zobowiązanie. Dokonanie przez Pożyczkodawcę wypłaty Pożyczki Refinansującej na rzecz pożyczkodawcy względem którego Pożyczkobiorca ma zobowiązanie wyczerpuje roszczenia Pożyczkobiorcy o wypłatę kwoty Pożyczki w zakresie kwoty, która została przelana na rachunek pożyczkodawcy, względem którego Pożyczkobiorca ma zobowiązanie.”

Brzmi to bardzo kusząco, biorąc pod uwagę, że jednym kliknięciem ktoś za nas spłaci pożyczkę, a tym samym oddala się termin, w którym będzie trzeba te pieniądze zwrócić. W ten sposób Pożyczkobiorca wpada w pętlę ciągłego refinansowania.

Problemem nie jest jednak samo refinansowanie pożyczek, a naliczanie za to dodatkowych opłat i prowizji. Po kilku refinansowaniach koszty znacznie przewyższają pierwotnie pożyczoną przez nas kwotę.

Pamiętaj: Pomożemy Ci odzyskać opłaty refinansujące! Jeżeli uważasz, że w przypadku Twojej umowy z bankiem czy firmą pożyczkową doszło do naruszeń skontaktuj się z naszym partnerem Zwroty z Banku, kancelarii specjalizującej się w odzyskiwaniu odszkodowań finansowych. KONTAK

Jak powinno wyglądać refinansowanie pożyczki zgodne z prawem?

Ustawodawca zauważył ten problem i w celu jego wyeliminowania wprowadził następujący przepis:

Art. 36c ustawy z dnia 12 maja 2011 roku o kredycie konsumenckim stanowi:

W przypadku udzielenia przez kredytodawcę konsumentowi, który nie dokonał pełnej spłaty kredytu, kolejnych kredytów w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów:
całkowitą kwotę kredytu, dla celów ustalenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, o której mowa w art. 36a, stanowi kwota pierwszego z kredytów;
1. pozaodsetkowe koszty kredytu obejmują sumę pozaodsetkowych kosztów wszystkich
2. kredytów udzielonych w tym okresie.

Co to oznacza w praktyce? Jeżeli ten sam podmiot, który udzielił nam pożyczki, w ciągu 120 dni udzieli kolejnej (choćby właśnie refinansującej) zanim spłaciliśmy poprzednią to do obliczenia maksymalnych kosztów pozaodsetkowych przyjmuje się kwotę wypłaconą w ramach pierwszej pożyczki, ale koszty pozaodsetkowe wszystkich pożyczek sumują się.

Problemem jest jednak to, że pożyczki muszą być udzielone przez ten sam podmiot.

Wróćmy wobec tego jeszcze na chwilę do przedstawionego wyżej Regulaminu jednej ze stron internetowych, za pośrednictwem której udzielane są pożyczki.

„Pożyczkodawca dopuszcza udzielenie Pożyczkobiorcy pożyczki refinansującej zobowiązania u innych pożyczkodawców wymienionych na Stronie Internetowej Pośrednika.”

W przypadku strony www.szybkagotowka.pl podmiotami tymi jest Centrum Rozwiązań Kredytowych sp. z o.o. oraz Gwarant24 sp. z o.o. Spółki te refinansują na przemian pożyczki wobec tego nie spełniają się wtedy przesłanki z art. 36c ustawy o kredycie konsumenckim i podmioty te nie muszą przejmować się ustawowym ograniczeniem kosztów przy tzw. rolowaniu pożyczek czyli udzielaniu coraz to nowych chwilówek na pokrycie starych przy jednoczesnym znacznym zwiększaniu kosztów.

Warto w związku z tym spojrzeć na wyciąg  z Krajowego Rejestru Sądowego tych podmiotów. Nie pozostawia on złudzeń, że są one ze sobą ściśle powiązane. Te same osoby wszak wchodzą w skład organów obu spółek. Również wspólnikami są te same podmioty. Nadto zarówno Centrum Rozwiązań Kredytowych jak i Gwarant24 mają siedzibę pod tym samym adresem.  Dane te są ogólnodostępne na stronie https://ekrs.ms.gov.pl/web/wyszukiwarka-krs/strona-glowna/index.html

Podkreślenia wymaga w tym miejscu, że nie tylko wymienione wyżej spółki stosują taką praktykę. Jest to powszechny sposób obchodzenia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Pożyczka na pożyczkę a Rzecznik Finansowy

Rzecznik Finansowy zwrócił uwagę na tego typu praktyki pożyczkodawców w raporcie dotyczącym kredytu konsumenckiego (Raport Rzecznika Finansowego – Kredyt konsumencki. Bieżące problemy, Warszawa, grudzień 2018 r. dostępny na stronie internetowej:

raport Rzecznika Finansowego

W raporcie Rzecznika Finansowego czytamy, że „sama konstrukcja refinansowania kredytu – z uwagi stworzenie sieci podmiotów działających w ramach jednej grupy powiązanej kapitałowo lub osobowo – prowadzi jedynie do formalnej zmiany kredytodawcy przy dodatkowym obciążeniu konsumenta kosztami opłaty za udzielenie kolejnego kredytu.”

Pamiętaj: Jeżeli uważasz, że w przypadku Twojej umowy z bankiem czy firmą pożyczkową doszło do naruszeń skontaktuj się z naszym partnerem Zwroty z Banku, kancelarii specjalizującej się w odzyskiwaniu odszkodowań finansowych. KONTAK

Rzecznik Finansowy wskazuje, że w tych sprawach nie można co prawda powołać się wprost na ustawowe ograniczenie pozaodsetkowych kosztów kredytu z uwagi na to, że formalnie pożyczki udzielane są przez inne podmioty, jednakże jego zdaniem takie działanie ma na celu obchodzenie przepisów o maksymalnych pozaodsetkowych kosztach kredytu w przypadku udzielenia kolejnych kredytów przed dokonaniem spłaty wcześniejszego kredytu.

Kiedy refinansowanie pożyczki może być nieważne?

Warto pamiętać, że zgodnie z art. 58 § 1 Kodeksu cywilnego czynność prawna mająca na celu obejście ustawy jest nieważna.

Na szczęście problem ten został dostrzeżony również przez Ustawodawcę. Powstał projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie (druk nr 3600 dostępny na stronie internetowej https://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druk.xsp?nr=3600).

Zgodnie z projektem tej ustawy art. 36c ustawy o kredycie konsumenckim miałby otrzymać brzmienie:

W przypadku udzielenia przez kredytodawcę lub podmiot z nim powiązany w rozumieniu przepisów rozporządzenia Komisji (WE) nr 1126/2008 z dnia 3 listopada 2008 r. przyjmującego określone międzynarodowe standardy rachunkowości zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1606/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady (Dz. Urz. UE L 320 z 29.11.2008, str. 1, z późn. zm.4) ) konsumentowi, który nie dokonał pełnej spłaty kredytu, kolejnych kredytów w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów:

  1. całkowitą kwotę kredytu, dla celów ustalenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu, o której mowa w art. 36a, stanowi kwota pierwszego z kredytów;
  2. pozaodsetkowe koszty kredytu obejmują sumę pozaodsetkowych kosztów wszystkich kredytów udzielonych w tym okresie.

W dniu 19 lipca 2019 r. odbyło się pierwsze czytanie na posiedzeniu Sejmu, na którym projekt został skierowany do Komisji Finansów Publicznych

Jeżeli chcesz sprawdzić czy w Twoim przypadku można walczyć o zwrot opłat refinansujących zgłoś się poprzez: KONTAK

Gdyby przedsiębiorcy wiedzieli to o bankach… [PODCAST]

///

Gdyby przedsiębiorcy wiedzieli to o bankach… Przesłuchaj ten podcast, jeśli chcesz dowiedzieć się m.in.:

  • Czy to prawda, że 70-80% spraw bankowych zawiera błędy formalne, które mogą spowodować zmniejszenie należności lub jej całkowite unieważnienie?
  • Czego nie robić, gdy Twoja firma traci płynność finansową?Dlaczego rzekome porozumienie z bankiem i tak może się skończyć finansową tragedią?
  • Co robi bank, gdy nie umie odnieść się do danego powodu złożonej przez klienta reklamacji?
  • Kto dokładnie ma interes w tym, aby bank ostatecznie się z Tobą nie dogadał i skierował sprawę do sądu?

Podcast gości Dominika Pledziewicza – właściciela PrawnicyOdDlugu.pl – firma zakończyła około 1200 spraw z bankami i innymi instytucjami finansowymi.

Antykryzysowy poradnik dla przedsiębiorców. Część 2. Umarła firma? Niech żyje firma!

///

Poprzednia część mojego poradnika pewnie wydała ci się ciekawa, ale niewnosząca konkretów. Pozwól więc, że się  wytłumaczę. Zawartość treści części pierwszej, czyli konieczność pracy nad własnym psyche, a potem dogłębna – i pozbawiona emocji – analiza sytuacji, to nieodzowna część skutecznego działania. Powinieneś bowiem wiedzieć nie tylko co należy robić, ale również – dlaczego. No i musisz mieć plan.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Tego jeszcze nie grali…

To co się wydarzyło w związku z koronawirusem, prawdopodobnie nigdy wcześniej nie miało miejsca w historii świata. Zamarło życie niemal na całej kuli ziemskiej. W bardzo wielu krajach, w tym prawie w całej Europie, pochowaliśmy się po domach, ponaglani panicznym strachem. Dzięki temu przeżyjemy. Ale nie można tego powiedzieć o gospodarce, ani tym bardziej – o naszych biznesach.

Odcięcie firmy od przychodów, choćby na miesiąc, ma podobny skutek jak pozbawienie mózgu dostępu do tlenu: już po paru minutach obumiera kora mózgowa i są to zmiany nieodwracalne. Podobnie będzie niemal z każdym przedsiębiorstwem średniej wielkości, które generuje co miesiąc kilkaset tysięcy złotych kosztów (czasem znacznie więcej), a pozbawi się tę firmę na jakiś czas przychodów.

Chwała bohaterom. Śmierć przedsiębiorcom.

Słuchając wypowiedzi przedstawicieli naszych władz, tak bohatersko walczących z pandemią, narzuca się wniosek, iż osoby zarządzające tymi działaniami, zupełnie nie rozumieją, na czym polega prowadzenie biznesu. Jakby nie dostrzegali, że jest to proces ciągły. Oraz, że spadek obrotów nawet o kilka procent czasem oznacza zagrożenie upadłością dla danej firmy. A co dopiero, jeśli przychody spadną niemal do zera. To trochę tak jak ze szklanką: upuść na ziemię, a jak się potłucze – popróbuj ją posklejać. Potem nalej sobie doń gorącej herbaty. Takich metod zdecydowanie nie polecam.

Rozwiązanie problemu? Proste jak drut!

Wbrew pozorom, to co zalecam przedsiębiorcom w sytuacji krytycznej, jest intuicyjnie oczywiste. Przedstawię to na przykładzie. Załóżmy, że żyjesz                   w dużej aglomeracji, gdzie wybuchł gigantyczny pożar. Pali się także Twój dom, na dodatek – intensywnym ogniem. Podobnie jak wszystkie nieruchomości w okolicy. Do straży pożarnej nie można się dodzwonić.

Co wtedy robisz? W podpowiedzi przedstawiam test wyboru. Oto trzy różne metody działania w opisanej sytuacji.

Opcja nr 1. Czekasz spokojnie, aż przyjedzie pod Twój dom straż pożarna i ugasi pożar. Bo przecież to ich zadanie. Poza tym taki przekaz dostajesz z mediów, tj. że będzie dobrze i wszyscy uzyskają należną pomoc. Dlaczego miałbyś  tym informacjom nie wierzyć?

Opcja nr 2. „Będę walczył, a nie czekał z założonymi rękami!” – podejmujesz bardzo odważną decyzję. Działasz więc we własnym zakresie, inwestując wszystkie posiadane środki w płatną pomoc przy gaszeniu pożaru, a także w zakup własnych wozów strażackich. Dzięki temu po jakimś czasie pożar udało Ci się ugasić. A więc sukces. Szkoda tylko, że trochę pyrrusowy. Z Twojego domu pozostały jedynie zgliszcza. Tobie zostały na pamiątkę wozy strażackie (niestety zakupione w leasingu) oraz niespłacony kredyt hipoteczny, udzielony na dom, ten się właśnie spalił. I niestety – pusta kasa.

Opcja nr 3. Wynosisz z domu to co się da – dopóki jest to możliwe – rozpoczynając od przedmiotów o największej wartości. Dom się spalił, ale udało ci się wcześniej wynieść niemal cały dobytek.

Nieprawdopodobnym wydaje się, że w sytuacji kryzysowej przedsiębiorcy wybierają w 90 proc. rozwiązanie numer 2. A wiesz dlaczego? Bo nie zastosowali się do zasad, którego opisałem w Części 1. Poradnika. Teraz już wiesz, jak ważne są rady zawarte w poprzednim odcinku.

Ale Ty znasz już te zasady. Więc, jeśli uznasz, że Twój biznes się nie ostanie po zakończeniu kwarantanny, wybierasz oczywiście opcję nr 3. Skoro i tak poniesiesz straty, staraj się, aby nie stracić wszystkiego. Łącznie z Twoim zdrowiem. I nie czekaj z działaniem, aż ogień się rozprzestrzeni – zacznij działać od dziś. No, może od jutra.

Przekładając przykład z pożarem na Twoją sytuację, co zatem należy uznać za optymalne działanie?

Doktor Śmierć pilnie poszukiwany!

Odpowiedź jest oczywista, choć może na początku szokować. Należy jak najszybciej „położyć” obecny biznes. Z jednoczesnym minimalizowaniem strat – bo takowe na pewno będą. I z tym trzeba się pogodzić. Póki więc można, należy więc wynieść wszystko co cenne z walącego się przedsiębiorstwa. „Bohaterska” obrona przed upadkiem, czyli właśnie opcja nr 2 z przykładu powyżej, najpierw będzie to przedłużanie agonii, potem próba reanimacji trupa. To nie może się udać.

Każdy miesiąc funkcjonowania firmy, której, jak wychodzi z analizy, nie da się uratować, to bez sensu wyrzucone pieniądze. Często potężne – w zależności od skali działalności. Na dodatek pieniądze te wkrótce mogą okazać się bardzo potrzebne: między innymi do uruchomienia nowej firmy, jak tylko stwierdzisz, że ma to już sens.

I tu pojawia się problem. Przedstawiona strategia działania może być uznana za rozwiązanie co najmniej kontrowersyjne, niektórzy bardzo poprawni politycznie prawnicy mogą je uznać jako  sprzeczne z obowiązującym prawem. Z tego doskonale sobie zdaję sprawę. Dlatego nie mogą być to działania przypadkowe, nieprzemyślane. W konsekwencji, przewiduję, że pojawi się wkrótce bardzo pożądana specjalizacja, tj. zupełnie nowa profesja na rynku usług finansowych. Będzie to ekspert od bezpiecznej i w miarę bezbolesnej eutanazji podmiotów gospodarczych. Czyli taki biznesowy „Doktor Śmierć”.

Dlaczego do takich działań potrzebny będzie super-specjalista? Dla Twojego bezpieczeństwa. Jeśli próbując ratując swój majątek, popełnisz błędy i ten kontrolowany upadek przeprowadzisz nieprofesjonalnie, może grozić ci z tego tytułu nawet odpowiedzialność karna.

Feniksie: już czas. Wstawaj z popiołów!

Jeśli uznasz, że po zakończeniu kwarantanny Twój biznes będzie miał miejsce na rynku, ale pewnie w mniejszej skali – przygotuj się do otwarcia nowej firmy już teraz. Tu doradzam „lekką konstrukcję”, to jest podmiot w formie spółki komandytowej.

Jak zatem działać, w sytuacji, kiedy będziesz mógł wrócić na rynek? Tu także zalecam rozwagę. Po zakończeniu kwarantanny, jak będzie „nowe rozdanie kart”, w tym w branżach najbardziej poszkodowanych przez obecną sytuację, będzie obowiązywać zasada: kto pierwszy, ten lepszy.

Więc, z jednej strony, staraj się jak najszybciej położyć obecny biznes (jeśli taka konieczność będzie wynikiem przeprowadzonej analizy), ale z drugiej strony: musisz być w blokach startowych, jak tylko świat zewnętrzny choć trochę wróci do normy.

Pamiętaj jednak o jednym: wracasz do gdy, jedynie w sytuacji, gdy uznasz, że ma to sens. Być może będzie trzeba poczekać wiele miesięcy po zakończeniu kwarantanny. Nie ryzykuj dodatkowych strat, reaktywując swój biznes zbyt szybko.

FAQ: pewnie o to chciałbyś zapytać

Nie każdy biznes ucierpi tak, że będzie konieczność zastosowania opisanej strategii. Pewnie zapytasz także o inne, systemowe rozwiązania. Postaram się odgadnąć Twoje pytania, jednocześnie na nie odpowiadając.

1. Będzie przecież „tarcza antykryzysowa”. Jaka jest szansa, że planowana przez rząd specustawa, tj. pakiet rozwiązań dla przedsiębiorców, przyniesie spodziewaną pomoc?

Same dobre chęci nie wystarczą. Jakaś tam tarcza będzie. Ale oferowane przez rząd rozwiązania mogą okazać się skuteczne, jedynie dla tych najmniej poszkodowanych. Po części jakby przeżywamy deja vu. Dokładnie lat temu pięć, obietnice daleko idącej pomocy frankowiczom deklarował  – z podobnym zaangażowaniem –  Andrzej Duda; wówczas kandydat na prezydenta. Obecnie, niemal identyczny przekaz pada z ust PAD-a odnośnie konieczności wprowadzenia działań systemowych, które uratują przed klęską polskich przedsiębiorców. Widzę jednak bardzo poważną różnice w obu sytuacjach. W skali trudności od 1 do 100, rozwiązanie problemu frankowiczów oceniam gdzieś na poziom 15. Jeśli jednak mowa o „tarczy antykryzysowej”, która ma chronić setki tysięcy małych i średnich firm – tu bez wątpienia mamy do czynienia z poziomem 100. Mission impossible. Nie zazdroszczę osobom, którym zlecono taką „tarczę” skonstruować.

2. Czy warto wziąć pod uwagę skorzystanie z dobrodziejstwa ustawy Prawo restrukturyzacyjne, która zakłada m.in. możliwość uratowania przedsiębiorstwa z pomocą sądu upadłościowego?

Ustawa Prawo restrukturyzacyjne, która weszła w życie z początkiem 2016 roku, kompletnie nie jest dostosowana do firm małych i średnich, a tym bardziej do mikroprzedsiębiorstw. Na działaniach tych może być tylko jeden wygrany: doradca restrukturyzacyjny, który – bez względu na skuteczność swojej pracy – otrzyma solidną zapłatę. Z twoich środków.

Na dodatek trzeba brać pod uwagę, wielce prawdopodobny paraliż sądów, jaki zastaniemy już po zakończeniu kwarantanny. Postępowania takie będą ciągnąć się latami, a ty będziesz miał związane ręce – bo jako przedsiębiorca w upadłości, masz mocno ograniczone możliwości działania. Koniec takiej próby jest wielce przewidywalny: postępowanie zostanie umorzone z powodu ubóstwa masy. Tłumacząc na język potoczny: skończą ci się pieniądze na finansowanie tego żałosnego przedstawienia.

3. A może złożyć wniosek o upadłość konsumencka? Szczególnie, że od 24 marca br. może „upaść” każdy, także były przedsiębiorca.

Czy zapoznałeś się ze szczegółami nowej procedury dotyczącej upadłości konsumenckiej? Nie? Szkoda, bo wtedy nie zadawałbyś takich pytań. To tak w skrócie: generalnie upadłość konsumencka ma sens przede wszystkim wtedy, kiedy dana osoba nie posiada żadnego majątku. Wtedy bowiem możesz pozbyć się długów, nie tracąc nic. Rzadko w tej sytuacji będzie przedsiębiorca, którego biznes do końca lutego br. hulał jak się patrzy. Jednak jest coś znacznie gorszego w procedurze „upadania po nowemu”: efekty postępowania upadłościowego są kompletnie nieprzewidywalne. Czyli wchodząc w ten proces nie będziesz wiedział jak się dla ciebie to skończy, ani nawet – kiedy. Możesz zostać niewolnikiem postępowania nawet przez 13 lat. Czy dalej myślisz o tym rozwiązaniu?

Tyle miałem ci do powiedzenia. Z pewnością nie ze wszystkim ze mną się zgodzisz, może w twoim wypadku nie będzie tak źle. Wybacz, to nie są rady uniwersalne, dla każdego. W szczególności, że nawet nie wiem czym się zajmujesz. I być może twój biznes spokojnie się wybroni, czego Ci szczerze życzę.

Ale namawiam cię choćby do jednego. Zapoznaj się raz jeszcze z poprzednim odcinkiem niniejszego poradnika. Być może zrozumiałeś, jak ważna była ta część porad. Kiedy bowiem człowiek działa w skrajnie kryzysowej sytuacji, kompletnie bez planu, ale za to z „gorącą głową”, kierowany strachem i negatywnymi emocjami, zazwyczaj postępuje zupełnie nieracjonalnie. Na przykład zabezpiecza się przed skutkami wirusa, robiąc zapasy papieru toaletowego na najbliższe 20 lat.

Artykuł ukazał się z Tygodniku Wprost. Publikujemy go za zgodą autora Pana Krysztofa Oppenheima

Czy banki i firmy pożyczkowe mogą pobierać odsetki od kosztów kredytu?

///

Innowacyjność banków i firm pożyczkowych w kształtowaniu przeróżnych opłat i prowizji nie zna granic. Przeglądając umowę kredytu czy pożyczki w oczy może rzucić nam się mnogość opłat, jakie musimy ponieść w związku z jej zawarciem. Opłata przygotowawcza, prowizja od udzielenia pożyczki, opłata za obsługę pożyczki, ubezpieczenie… Do tego wszystkiego należy jeszcze doliczyć odsetki, których naliczanie jest prawem kredytodawcy. W przypadku banków wynika to z treści przepisu art. 69 ust. 1 Prawa bankowego: Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

CZY BANKI I FIRMY POŻYCZKOWE MOGĄ POBIERAĆ ODSETKI OD KOSZTÓW KREDYTU?

Jak widać, powyższy przepis prawa uprawnia banki do naliczania odsetek i prowizji i nie możemy z tym dyskutować. Tak samo instytucje pożyczkowe zobowiązane są do informowania nas o wysokości odsetek, opłat i prowizji przed podpisaniem umowy kredytu konsumenckiego. Wynika to z treści przepisu art. 13 ust. 1 pkt 10 Ustawy o kredycie konsumenckim: Kredytodawca lub pośrednik kredytowy przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki jest zobowiązany podać konsumentowi, na trwałym nośniku, w czasie umożliwiającym zapoznanie się z tymi informacjami w odpowiednich przypadkach, informację o innych kosztach, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt konsumencki, w szczególności o odsetkach, prowizjach, marżach, opłatach, w tym opłatach za prowadzenie jednego lub kilku rachunków, na których są zapisywane zarówno transakcje płatności, jak i wypłaty, łącznie z opłatami za korzystanie z instrumentów płatniczych zarówno dla transakcji płatności, jak i dla wypłat, oraz kosztach usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń, jeżeli są znane kredytodawcy, oraz warunki, na jakich koszty te mogą ulec zmianie.

Wydaje się więc, że zapłacenie odsetek, prowizji i innych opłat jest nieuniknione. Jednak niektórzy kredytodawcy stosują niezbyt uczciwą praktykę. Jaką? O tym opowiem poniżej.

CZYM SĄ ODSETKI?

Naliczanie odsetek od pożyczonego kapitału jest oczywiste i nie budzi naszych wątpliwości. Odsetki są pewnego rodzaju kosztem, jaki musimy ponieść w związku z tym, że korzystamy z cudzych pieniędzy. Odsetki powinno się naliczać od kwoty kapitału, czyli od kwoty rzeczywiście udostępnionych nam pieniędzy. Przykładowo:

– 2000 zł – tyle udostępnia nam firma pożyczkowa pieniędzy

– 500 zł – tyle wynosi prowizja od pożyczki

– 10 % – oprocentowanie

W tym przypadku oprocentowanie 10 % powinno być naliczane od kwoty udostępnionych nam pieniędzy, czyli od 2000 zł.

KREDYTOWANE KOSZTY KREDYTU

Jednak niektóre podmioty rynku finansowego naliczają odsetki nie od samej kwoty kredytu, czy pożyczki, lecz także od prowizji i innych opłat. Taka sytuacja powinna zapalić czerwoną lampkę w naszej głowie, gdyż nie jest to uczciwe. Jest to tzw. kredytowanie kosztów, czyli doliczanie kwoty opłat i prowizji do kwoty udzielonego kredytu i naliczanie odsetek od sumy tych kwot.

– 2000 zł – tyle udostępnia nam firma pożyczkowa pieniędzy

– 500 zł – tyle wynosi prowizja od pożyczki

– 10 % – oprocentowanie

W tym przypadku oprocentowanie 10 % jest naliczane od kwoty udostępnionych nam pieniędzy oraz prowizji, czyli od 2500 zł!

Czy nie widać w tym jakiejś sprzeczności? Przecież odsetki płacimy od kapitału, czyli udostępnionej nam kwoty kredytu, a prowizje i opłaty to nic innego, jak dodatkowy koszt, jaki ponosimy. Na myśl nasuwa się więc kolejne pytanie – czy kredytodawca pozostaje w tej sytuacji bezkarny? Otóż nie!

Pamiętaj: Prawnicy od długu pomogą Ci w odzyskaniu nadpłaconych kwot kredytu. Nie poniesiesz żadnych kosztów prowadzenia sprawy, ani kosztów sądowych. Nie ponosisz również żadnego ryzyka. Rozliczysz się z nami tylko wtedy gdy osiągniemy sukces!
>>>>Kontakt<<<<

REKLAMACJA

Naszym pierwszym krokiem powinno być złożenie reklamacji. W treści reklamacji skierowanej do kredytodawcy przedstawmy nasze wątpliwości co do sposobu naliczania odsetek. Poprośmy także o przedstawienie sposobu naliczania odsetek przez kredytodawcę i podstawy prawne takiego naliczania. Warto także poprosić o ponowne, poprawne obliczenie odsetek od kwoty kapitału – czyli zgodnie z przepisami prawa.

OŚWIADCZENIE O SKORZYSTANIU Z SANKCJI KREDYTU DARMOWEGO

Jeśli nasza reklamacja nie przyniesie efektu, kolejnym krokiem powinno być złożenie do kredytodawcy oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. Podstawą dla złożenia przez nas takiego oświadczenia jest treść przepisu art. 30 ust.1 pkt 7 Ustawy o kredycie konsumenckim: Umowa o kredyt konsumencki, z zastrzeżeniem art. 31-33, powinna określać rzeczywistą roczną stopę oprocentowania oraz całkowitą kwotę do zapłaty przez konsumenta ustaloną w dniu zawarcia umowy o kredyt konsumencki wraz z podaniem wszystkich założeń przyjętych do jej obliczenia.

W sytuacji, gdy kredytodawca obejmuje oprocentowaniem także koszty kredytu, możemy mieć pewność, że nie zostaliśmy poinformowani w prawidłowy sposób o rzeczywistej stopie oprocentowania, tzw. RRSO. Bardzo często my, jako klienci banków i firm pożyczkowych swoją decyzję o zaciągnięciu kredytu opieramy na RRSO. To RRSO miało być pierwotnie obiektywnym miernikiem „opłacalności” zawarcia umowy kredytowej. Jeśli nie zostaliśmy poinformowani o rzeczywistej wysokości RRSO, najzwyczajniej w świecie zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Właśnie to naruszenie będzie podstawą żądania przez nas zwrócenia kwoty kredytu bez jakichkolwiek opłat, prowizji, czy odsetek.

Jeśli nasze oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego nie spotka się z reakcją kredytodawcy, pomyślmy o wystąpieniu z pozwem przeciwko bankowi, czy firmie pożyczkowej.

„Tarcza antykredytowa” cz.I – jak nie płacić kredytów walutowych?

////

Koronawirus jest wśród nas, co gorsza zagnieździł się w naszych głowach, głowach naszych klientów, kontrahentów i polityków. Nie ma chyba dziś osoby, która twierdziłaby, że obecna sytuacja nie wpłynie na jego firmę czy życie. Co dalej, jak żyć i jak spłacać swoje zobowiązania podczas Koronakryzysu?

Zamiast pytać jak spłacać, należy sobie właściwie zadać pytanie czy spłacać? Wszystko zależy od naszej obecnej sytuacji. Co więcej należy zakładać, że będzie ona się pogarszać i daltego już dziś przygotować się na najgorszy wariant. Poniżej znajdziesz  klika rad, przydatnych, jeżeli wpadłeś w problemy finansowe i masz kredyt w walucie obcej.

Kredyty walutowe – jeżeli jesteś (nie) szczęśliwym posiadaczem kredytu indeksowanego lub denominowanego w obcej walucie w pierwszej kolejności :

  1. Złóż wniosek o wakacje kredytowe –  To jak banki podchodzą do wakacji kredytowanych możesz znaleźć na stronie, Rzecznika Finansowego (https://rf.gov.pl/pdf/Zestawienie_Wakacje_kredytowe.pdf – tabela ma być aktualizowana na bieżąco)
  2. Złóż reklamację – poproś bank, aby ustosunkował się do faktu, że w Twojej umowie znajdują się klauzule abuzywne, do nieważności Twojej umowy lub do faktu, że Twoja umowa może być umową złotówkową. Poproś o ponowne rozliczenie dotychczasowych wpłat i zaksięgowanie nadpłat na spłatę następnych kolejnych rat. To ważne nie na spłate kapitału, tylko na spłatę kolejnych rat. Poinformuj bank, że zawieszasz spłatę rat do czasu ponownego przeliczenia kredytu.
  3. Rzecznik Finansowy – po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi z banku na złożoną reklamację możesz sprawę przedstawić Rzecznikowi Finansowemu. Nie spodziewaj się szybkiej odpowiedzi i pozytywnego efektu, robisz to z innego powodu. Składając pismo do RzF przygotujesz sobie grunt pod przyszły proces sądowy. Opinie RzF będzie stanowiła istotną pomoc dla sądu do rozpoznania sprawy i wsparcie Twojego stanowiska
  4. Nie unikaj kontaktu – po zaprzestaniu spłaty odpowiadaj na każde pismo banku podtrzymując swoje pierwotne stanowisko z reklamacji
  5. Dwie drogi – w sprawach kredytów „walutowych” masz dwie drogi na walkę sądową:
    Obrona – Czekasz na pozew lub nakaz zapłaty i składasz odpowiedź na pozew lub sprzeciw. Opcja tańsza. W tym wypadku nie wnosisz opłaty od pozwu. Jeżeli bronisz się sam nie ma tu kosztów kancelarii. Jeśli jednak zdecydujesz się na obsługę kancelarii, przeważnie jej wynagrodzenie będzie dużo mniejsze niż w przypadku konstruowania pozwu. Bronić się w sądzie jest zawsze łatwiej niż atakować. Czy są mankamenty tego rozwiązania? Tak, jak każdego. Przede wszystkich zostawiasz piłkę po stronie banku. Nie zależy od Ciebie kiedy i w jakiej sytuacji pozwiesz bank, tylko czekasz biernie na pozew. Drugim mankamentem,  jest aspekt psychologiczny, wynikający z działań windykacyjnych z bankiem.
    Atak – pozywając bank zostawiasz karty w swoich rękach. To ty jesteś rozgrywającym. Dodatkowo możesz wnosić w sądzie o zawieszenie spłaty kredytu. Sąd może  wyrazić zgodę na zwieszenie, w przypadku banków zagrożonych do których należ m.in.: GetinNB Deutsche Bank, Raiffeinsen, BHP. Mankamentem tego rozwiązania mogą być niewątpliwie koszty kancelarii prowadzącej sprawę, które w zależności od sytuacji i regionu Polski mogą wahać się od 4000-20 000 zł. Dodatkowo do sądu trzeba nieść opłatę od pozwu. Dla konsumentów jest to maksymalnie 1000 zł, dla przedsiębiorców jest to już 5% wartości przedmiotu sporu.

Na koniec kilka faktów o kredytach walutowych o których możesz nie mieć pojęcia.

  • W sytuacji kredytu walutowego masz 75%-80% szans na wygraną w sądzie (statystyki SBB z końca 2019 roku)
  • Proces sądowy w sprawie kredytu walutowego może trwać od 2-4 lat w zależności od sądu. Tyle czasu możesz zyskać na ustabilizowanie sytuacji finansowej.
  • Niektóre banki są w grupie zagrożonej i jeżeli  już nadpłaciłeś kredyt, może okazać się, że nie otrzymasz zwrotu nadpłaconych kwot.
  • W przypadku wygrania procesu i unieważnienia umowy masz roszczenie do banku o zwrot wpłaconych kwot w walucie w jakiej spłacałeś kredyt
  • Jeżeli jesteś przedsiębiorcą również masz duże szanse na wygraną w sądzie. To, że niektóre kancelarie nie biorą takich spraw najczęściej jest spowodowane tym, że mając dużo spraw wybierają łatwiejsze konsumenckie spory. W przypadku przedsiębiorców szanse na wygranie procesu średnio spadają o 10-25% w zależności do umowy i banku.
  • Jeżeli brałeś kredyt na budowę domu i mieszkasz tam,  jednocześnie prowadząc pod tym adresem firmę to dalej będziesz traktowany jak konsument.
  • Pamiętaj, że możesz darować lub sprzedać nieruchomość, która jest obciążana hipoteką

Ten artykuł jest pierwszym z cyklu kilku artykułów, w których będę poruszał temat pozostałych zobowiązań:

  • Kredytów obrotowych
  • Chwilówek i pożyczek
  • Kredytów gotówkowych
  • Kredytów hipotecznych

Jeżeli będziecie chcieli, abym poruszył jeszcze jakiś temat proszę o informację w komentarzach poniżej

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym

///

Postępowanie nakazowe może toczyć się  przed sądami rejonowymi, bądź okręgowymi, w zależności od wartości przedmiotu sporu. Rozpoznanie sprawy przez sąd odbywa się na posiedzeniu niejawnym. Oznacza to, że dłużnik nie jest o takim posiedzeniu zawiadamiany. O tym, że przeciwko niemu toczyła się sprawa, bądź co więcej zapadło jakieś orzeczenie, dowie się dopiero po jego wydaniu. Jeśli sąd uzna, że okoliczności przytaczane dla udowodnienia dochodzonych przez wierzyciela roszczeń nie budzą wątpliwości i uzasadniają zasądzenie na jego rzecz kwoty określonej w pozwie – zostanie wydany nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym. Treść nakazu ogranicza się w zasadzie do wskazania, że pozwany ma w ciągu dwóch tygodni od dnia doręczenia nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym zaspokoić roszczenie w całości wraz z kosztami procesu albo wnieść w tym terminie zarzuty. W przeciwieństwie do nakazu wydanego w postępowaniu upominawczym, od nakazu w postępowaniu nakazowym jako środek odwołania zamiast sprzeciwu, przysługują zarzuty.

Kiedy sąd wyda nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym ?

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym to orzeczenie, które sąd wydaje głównie w wypadku, gdy powód dochodzi zapłaty, czyli roszczenia pieniężnego. Ponadto, by sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym wierzyciel musi udowodnić okoliczności uzasadniające jego żądanie. Dowodem wykazującym takie okoliczności mogą być między innymi:

  • dokumenty urzędowe,
  • zaakceptowany przez dłużnika rachunek,
  • wezwanie dłużnika do zapłaty i pisemne oświadczeniem dłużnika o uznaniu długu,
  • weksel, dobrze  wypełniony i  nie budzący wątpliwości
  • a w przypadku roszczeń dochodzonych przez banki także wyciąg z ksiąg bankowych, czy dowód doręczenia dłużnikowi pisemnego wezwania do zapłaty.

Wydano przeciwko mnie nakaz zapłaty – co dalej?

Po wydaniu nakazu zapłaty doręcza się go pozwanemu. Od dnia doręczenia przesyłki bieg rozpocznie 14 dniowy termin do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Istotną kwestią jest określenie początku tego biegu. W razie upływu wskazanego dwutygodniowego terminu, co do zasady dłużnik bezpowrotnie utraci możliwość sprzeciwienia się twierdzeniom powoda. Bez znaczenia będzie fakt, że były one oczywiście niezasadne, czy też powód nie był uprawniony  do ich dochodzenia.

Co jeśli w ciągu 14 dni od doręczenia nakazu zapłaty dłużnik nie podejmie obrony i nie wniesie do sądu zarzutów? Nakaz uprawomocni się. Wówczas obowiązek zapłaty będzie już mógł być egzekwowany na drodze postępowania egzekucyjnego, czyli mówiąc ściślej w sprawie zacznie działać komornik.

Przykład:

Wierzyciel wypełnił weksel in blanco, mający zabezpieczać spłatę pożyczki zaciągniętej przez dłużnika. Kwota wpisana na wekslu nie jest zgoda z deklaracją wekslową, czyli wierzyciel zawyżył kwotę, jaką winien był spłacić mu dłużnik. Sąd dał wiarę dokumentom załączonym do pozwu i wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym. Zgodnie z tym orzeczeniem dłużnik ma zapłacić wierzycielowi kwotę z weksla, a dodatkowo pokryć koszty procesu. Dłużnik nie zgadza się z takim orzeczeniem i chce wnieść zarzuty od nakazu zapłaty. W zależności jak kształtowały się kwestie doręczenia nakazu zapłaty dłużnikowi, termin 14 dniowy do wniesienia zarzutów rozpocznie się inaczej, i tak:

– jeśli dnia 10 sierpnia 2018 r. dłużnik odebrał od listonosza przesyłkę z nakazem, termin rozpocznie swój bieg tego dnia, a tym samym 23 sierpnia 2018 r. będzie ostatnim dniem, w którym dłużnik będzie mógł skutecznie wnieść zarzuty od takiego nakazu;

Sprzeciw od Nakazu Zapłaty

Sporządzamy Sprzeciw od nakazu zapłaty, prowadzimy sprawy przeciwko
FIZ-om, Bankom i firmom pożyczkowym
Zgłoś się a przeanalizujemy Twoją sprawę bezpłatnie!

Kliknij by otrzymać pomoc!   

– jeśli dnia 10 sierpnia 2018 r. listonosz nie zastanie adresata korespondencji sądowej, pozostawi awizo z informacją, że oczekuje ono na odbiór na poczcie. Następnie w razie niepodjęcia przesyłki w ciągu 7 dni przesyłka zostanie po raz kolejny awizowana, i po upływie kolejnych 7 dni zostanie ona uznana za doręczoną prawidłowo – mimo, że w rzeczywistości dłużnik wcale jej nie odebrał. W tym wypadku dnia 25 sierpnia 2018 r. rozpocznie swój bieg dwutygodniowy termin na wniesienie zarzutów. Wobec tego dzień 07 września 2018 r. będzie ostatnim dniem do wniesienia zarzutów.

Fikcja doręczenia

Taka sytuacja to  fikcji doręczenia. Sprowadza się to do tego, że w razie podwójnego awizowania, korespondencję sądową uznaje się za doręczoną prawidłowo z upływem 14 dni od pierwszego awizowania. Nie ma tu znaczenia fakt, że dłużnik tak naprawdę nie zapoznał się z danym pismem. Terminy bez względu na tą okoliczność rozpoczynają swój bieg.

Tak więc nawet w wypadku niepodjęcia przesyłki sądowej, bieg dwutygodniowego terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty rozpocznie się.

Po upływie tego terminu nakaz się uprawomocni,

a dłużnik bez względu na zasady słuszności będzie musiał zapłacić …

Jeśli nadal zastanawiasz się, czy odbierać korespondencję sądową wejdź tutaj i dowiedz się więcej.

Co w sytuacji, gdy nakaz zapłaty skierowany był na niewłaściwy adres?

Jeśli nakaz zapłaty nadano  na niewłaściwy adres, wskutek podania przez wierzyciela nieprawidłowego adresu zamieszkania dłużnika, mimo upływu dwutygodniowego terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty, dłużnik ma możliwość podjęcia obrony. Musi jednak wykazać, że w czasie wysyłki tej korespondencji nie zamieszkiwał on pod adresem, na który była kierowana. Pomocnym dla wykazania takiego stanu rzeczy mogą okazać się na przykład zaświadczenia z urzędu miasta o zameldowaniu, bądź wymeldowaniu spod danego adresu, czy na przykład umowa o pracę mająca potwierdzić dłuższy pobyt dłużnika za granicą. W takim wypadku, jeśli Sąd uzna za uprawdopodobnione okoliczności podnoszone przez dłużnika, doręczy mu pozew wraz z nakazem i dopiero od daty tego doręczenia bieg rozpocznie 14-dniowy termin do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty.

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym z weksla – wejdź tutaj i sprawdź
jak możesz się przed nim bronić.

Wniosę zarzuty od nakazu zapłaty – i co dalej?

Po  prawidłowym wniesieniu zarzutów wniesione przewodniczący wyznacza rozprawę, a następnie zostanie wydany wyrok, w którym nakaz zapłaty zostanie:

całości utrzymany w mocy, w razie wykazania przez wierzyciela zasadności roszczeń dochodzonych w pozwie;

– w części utrzymany w mocy, na przykład w razie wykazania przez dłużnika, że kwota dochodzona pozwem była zawyżona;

– uchylony, a pozew zostanie odrzucony. Na przykład w wypadku, gdy dłużnik wykazałby, że w tej sprawie zapadło już prawomocne orzeczenie, bądź też postępowanie zostanie umorzone. Jak również w sytuacji, gdy wierzycielowi nie przysługiwała legitymacja czynna w procesie. Mówiąc w skrócie nie przysługiwało mu prawo do dochodzonej wierzytelności.